Facebook

Zwierzaki kontra upały

Przez w Sie 17, 2015 w Mój kot | 0 komentarzy

Po fali przypadków pozostawienia dzieci w rozgrzanych samochodach, przyszła pora na zaniedbania wobec zwierzaków. Psiaki pozostawione w autach na parkingach przy centrach handlowych czy hipermarketach ginęły w męczarniach przez brak wyobraźni swoich właścicieli. Zaczęto więc kampanię społeczną mającą na celu zwrócenie uwagi ludzi na cierpienia, jakie przeżywają zwierzęta zamknięte w takich warunkach w samochodach. W międzyczasie mogliśmy dowiedzieć się o przypadkach wybicia szyb w autach w których znajdowały się pozostawione w upał psiaki. Czyli zadziałało. Oczywiście właściciele tych biednych zwierząt nie kryli oburzenia, kiedy wracając z zakupów (na które wyskoczyli tylko na „kilka minut”) zastawali policję, tłum gapiów i wybitą szybę w aucie. Nie, to wszystko było niepotrzebne bo oni wyszli „tylko na chwilę”, a pies tylko udawał, że wydawał ostatnie tchnienie. Przy okazji pojawiły się inne fajne inicjatywy – np. wystawienie misek z wodą w urzędzie miejskim w Słupsku czy zezwolenie na wprowadzanie psów do Media Marktu. Coś drgnęło w narodzie. Przypominam i ja – pamiętajcie o zapewnieniu Waszym zwierzakom stałego dostępu do wody w domu, pojenie futrzaków podczas spacerów i wyjazdów, schładzanie wodą sierści jeśli jest duży upał. W końcu każdy właściciel zwierzaka jest za niego odpowiedzialny, to nie jest zabawka! I choć słyszymy o przypadkach porzucenia zwierząt, przywiązania sznurem do drzewa czy nawet bramy schroniska, to jednak odpowiedzialnych zachowań znajdziemy zdecydowanie więcej i tego się trzymajmy...

Czarek i zabawy czyli jak odchudzić kota?

Przez w Sie 15, 2015 w Mój kot | 0 komentarzy

Po wpisach o kocich karmach, przekąskach i innych umilaczach kociego czasu zapewne zastanawiacie się ile mój czarujący kot Czarek może ważyć. Otóż, waży już nieco za dużo. Brzuszek ma zaokrąglony, żebra słabo wyczuwalne, a wrodzone lenistwo nie jest cechą, która pomaga zapanować nad żywieniowymi żądzami. Przy okazji ostatniej wizyty kontrolnej u weterynarza (zwanej potocznie – wprowadzeniem kota na kanał) padła sugestia rozpoczęcia diety. Jak każdy właściciel kota wie „dieta” to słowo, którego nie wypowiada się przy kocie. Wywołuje ono przerażenie, najeżenie, stres (który u niektórych osobników prowadzi do zwiększonej aktywności przy misce z karmą) i wiele innych, bardzo złych objawów. Dlatego na dietę kot przechodzi nieświadomie. Wprawdzie właściciel jest wtedy dużo bardziej, niż zazwyczaj, poddenerwowany, ale kot ma tego nie widzieć. Co więc robi się z kotem na diecie? Pewnie większość z was powiedziałaby bez zastanowienia – karmi mniejszą ilością jedzenia. Otóż nie, bo wtedy kot wpadnie w panikę i zacznie jeść więcej gromadząc pożywienie na lepsze czasy. Karmi się go normalną ilością karmy ale jest to karma specjalistyczna. Teoretycznie ma ona mniejszą kaloryczność i kot powinien bez żadnych podejrzeń pochłaniać takie ilości, jak dotychczas poprzedniej. Zapewne teoria ta dotyczy jakiegoś znikomego procenta kotów, które nie są na tyle bystre, żeby wyczuć tak drastyczną zmianę. Na takiej grupie kotów zapewne opierają się badania producentów takich karm… Jednak w przypadku większości kotowatych zmiana karmy na tę odchudzającą wywołuje u kota stres i zajadanie większych ilości pożywienia. Wtedy kota trzeba ruszyć z legowiska. To równie trudne wyzwanie ale może się okazać, że dzięki takim aktywnościom jak kocie zabawy odnajdzie się z kotem wspólny język, co na pewno może być bardzo ciekawie...

Parawaning czyli wakacje nad polskim morzem

Przez w Sie 14, 2015 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Hiszpańskia pogoda w Polsce skłoniła rzesze Polaków do migracji na północ w celu oblegania najlepszych na świecie polskich plaż. Przy okazji tego wydarzenia zaobserwowano nowe zjawisko – parawaning. Turyści chcąc zająć sobie skrawek miejsca na plaży ustawiali o świcie parawany ogradzając swój teren (czyli w praktyce kilka metrów kwadratowych). W rezultacie o 5 nad ranem plaże zastawione były różnokolorowymi parawanami, które oczekiwały na swoich właścicieli, którzy po kilku godzinach pojawiali się w licznym składzie aby rozpocząć leżenie i smażenie się w upiornie mocnym słońcu. Czyli – wakacje po polsku. Ścisk, mało fajne morze i kebab na obiad albo konserwa z chlebem z Biedronki. W sumie, w tym kontekście, całkiem dobrym pomysłem wydaje się wyprawa do zadeptanej przez Polaków Chorwacji. Wprawdzie jadąc tam mamy duże szanse na spotkanie sąsiada czy koleżanki z pracy ale przynajmniej nie ma wiochy i parawanów. Z drugiej strony ten cały parawaning oznacza, że Polacy nie są takimi snobami i na wakacje nie wybierają się wyłącznie za granicę, tylko potrafią jeszcze, jak za starych, dobrych czasów, pojechać z rodziną nad polskie morze. Z trzeciej strony media stworzyły trochę na wyrost tę sensację. Niejeden mój znajomy nad morze pojechał i parawanów ustawiać nie musiał. Znalazły się miejsca, w których była cisza i spokój. Dało się. Trzeba było tylko odpowiednio poszukać. Nie ma to jak sezon ogórkowy w mediach – wtedy wydarzeniem tygodnia są parawany czy wieloryb w Bałtyku. No po prostu mega...

Przysmaki dla kota – norma czy rozpieszczanie?

Przez w Sie 9, 2015 w Mój kot | 0 komentarzy

Każdy właściciel kota wie, że podstawę wyżywienia tego zwierza stanowi karma, dobra karma, a właściwie taka, która będzie mu smakować i której złego smaku nie będzie nam wypominał na chodniku w przedpokoju… Istotną kwestią jest również dobór odpowiednich zabawek, akcesoriów i innych gadżetów niezbędnych do życia i dobrego humoru kota. Po niedługim czasie od pojawienia się takiego dodatkowego żyjątka w domu okazuje się, że w przedpokoju ląduje kuweta, w salonie drapak, w kuchni miski na jedzenie i picie, a na parapecie legowiska. Dodatkowo podłogę w salonie ozdabiają papierowe torby, pudełka, sztuczne myszy i inne dziwne przedmioty, które sprawiają nieopisaną radość naszemu zwierzowi a z nas czynią widzów w codziennym kocim widowisku. Po pewnym czasie stajemy się dumnymi właścicielami najbardziej bystrych i uroczych kotów na świecie więc chcemy je jakoś nagrodzić. I w ten przebiegły sposób kot skłania nas do zakupu przysmaków… Rybki witaminowe, ciasteczka, chrupki, paszteciki… bo przecież to niewielki koszt i można kupić przy okazji zakupu karmy. Poza tym – jak moglibyśmy mu odmówić? Kupujemy więc karmę, przekąski i kolejne sztuczne myszy, grzechotki, kuleczki i inne produkty mające nasze koty zadowolić. Czy są szczęśliwe? Tak, bardzo. Czasami trwa to kilka sekund, a czasami nawet minut – w zależności od ilości zakamarków w naszym mieszkaniu (to tam trafiają wszystkie kocie zabawki, przynajmniej część, niektóre po prostu wyparowują). Przysmaki znikają w zastraszającym tempie, a po konsumpcji kot z nieskrywaną satysfakcją odwraca się do nas ogonkiem i idzie leżakować na jednym ze swoich legowisk. Człowiek...

Moja największa słabość – kubki…

Przez w Sie 7, 2015 w Moje hobby | 0 komentarzy

Chyba nie jestem standardową kobietą. Nie szaleję na widok cuchów, szpilek czy torebek. Nie wydaję całej pensji na zakup kilku szmatek czy dwóch par butów. Nie, jednak takim całkowitym odmieńcem nie jestem. Mam swoją słabość. Jest straszna, już nie mam miejsca na moją stale powiększającą się kolekcję… Kolejny okaz wybieram bardzo długo, sprawdzając, czy rzeczywiście aż tak mocno go potrzebuję. Niekiedy zdarza się, że muszę się przespać z tą myślą, zastanowić nawet parę dni. Tak, tak, jest aż tak ciężko. A chodzi tylko i wyłącznie o kubki (najlepiej takie ręcznie malowane). Niby nic wielkiego ale mam do nich tak wielką słabość, że dałam sobie zakaz wchodzenia na strony takie, jak MyBaze, no popatrzcie...