Facebook

Azja w kosmetyczce

Przez w Lip 13, 2016 w Moja uroda | 0 komentarzy

Zdarzyło Wam się używać azjatyckich kosmetyków? Ja od jakiegoś czasu trafiam na straszne buble wśród kosmetyków obecnych na polskim rynku. Podkłady do twarzy powodują uczulenie, kremy sprawiają, że skóra wygląda fatalnie, kosmetyki oczyszczające wysuszają skórę. Po prostu masakra. Dlatego od jakiegoś już czasu testuję kosmetyki azjatyckie. Szczególnie dopasowały mi kremy BB, które sprawiają, że moja skóra jest odżywiona, gładka i o jednolitym kolorze. Uwielbiam to połączenie kremu pielęgnacyjnego z fluidem. Taka kombinacja powstała z myślą o kobietach po silnych zabiegach kosmetycznych oraz tych, które mają duże problemy z cerą. Ja, z moim atopowym zapaleniem skóry, wiem już, że zwykłych kosmetyków używać nie mogę. Dostaję podrażnień i koniec albo moja skóra wygląda jakby była totalnie zmęczona. Jeśli miałybyście ochotę spróbować, to polecam szczególnie kremy z firmy Missha. Ja przymierzam się już od dłuższego czasu do zakupu kremu ze śluzu ślimaka. Podobno działa bardzo regenerująco i odmładzająco. Wiem, że skład trochę nie zachęca do spróbowania ale sporo osób już spróbowało i podobno warto! Kosmetyki azjatyckie mają jeszcze jedną cechę, którą uwielbiam a jest nią opakowanie. One są po prostu słodkie! Właściwie eleganckie i słodkie. Opakowania w kształcie zwierzątek, owocków czy na przykład jajek. Te małe cudeńka w momencie chce się mieć. Zauważam też, że coraz częściej pojawiają się w kosmetyczkach znanych blogerek urodowych więc jest to dodatkowe potwierdzenie ich wysokiej jakości. Spróbujcie, naprawdę warto! źródła obrazków: makeupandbeauty.com, www.style-laboratory.net,...

Nowe odkrycia kulinarne

Przez w Lip 10, 2016 w Mój czas wolny, Mój dom | 0 komentarzy

Jako początkująca kucharka stale szukam inspiracji do nowych potraw, ciast, ciasteczek, deserów i całej masy magicznych rzeczy, które mogłyby zawitać na moim stole. Przy okazji trafiam na strony zagranicznych blogerów kulinarnych, naszych rodzimych blogerów, blogerów polskich na obczyźnie i w ogóle na milion stron o tematyce kulinarnej. Na moje nieszczęście dodaję sobie tych wszystkich twórców pyszności na Facebooku, co skutkuje pojawianiem się każdego dnia lawiny newsów z całego świata. Można by stwierdzić, że to super sprawa tak ciągle się inspirować i dostawać powiadomienia o fajnych potrawach każdego dnia. Jest tylko jeden problem – zdjęcia, bardzo ale to bardzo pysznie wyglądających potraw. Najbardziej wykańczają mnie ciasta, tym bardziej jeśli widzę ich zdjęcia późną nocą, leżąc już w łóżku i zastanawiając się czy jestem głodna na tyle, żeby wstać i jednak coś przekąsić czy może wytrzymam do rana. Och, co za katorga. Zapisuję więc sobie dzielnie na telefonie te wszystkie przepisy, a co kilka dni dopisuję je do długiej listy potraw do przetestowania. I tak na mojej liście w ostatnim czasie znalazły się brokuły z serem, bo akurat szukałam inspiracji na niedzielny obiad. Warto wspomnieć, że ser nie byle jaki bo kozi a do tego boczek. Już dostaję ślinotoku… Mam zamiar zabrać się za ten przepis w najbliższym wolnym terminie czyli pewnie pojutrze. Muszę tylko poszukać odpowiedniego sera koziego i do dzieła. Teraz, kiedy świeże brokuły aż proszą się żeby coś z nich przyrządzić, ten przepis wydaje się jedną z najlepszych możliwych opcji. źródła obrazków: ziploc.com, http://chavroux.pl,...

A może by tak w planszówki?

Przez w Lip 5, 2016 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Graliście może w dzieciństwie w Chińczyka? To taka bardzo prosta gra w której używa się kostki, pionków i planszy. Pokonując drogę na planszy trzeba wyprzedzić przeciwników. Tak po prostu – kto pierwszy, ten lepszy. Kiedyś w gry planszowe grało się między lekcjami, dla „zabicia czasu”. Teraz pewnie dzieciaki wyciągają swoje smartfony i siedzą na snapie albo fejsie. Ci, którzy pamiętają jednak wspomnianego Chińczyka z chęcią sięgają teraz po inne, dużo ciekawsze planszówki, a jest z czego wybierać. Moi znajomi mają niezłą zajawkę na tym punkcie i co pewien czas przynoszą nową grę do testowania. Tym sposobem pograłam sobie w Carcassonne, Pociągi, Fasolki, Magię i Mecz czy ostatnio w Patchwork. Obecne gry są świetnie wydawane, mega zajmujące i naprawdę super jako pomysł na spędzenie czasu ze znajomymi. Jeśli chcielibyście spróbować ale nie wiecie od czego zacząć i szukacie jakichś prostych gier na początek, wystarczy znaleźć okoliczny sklep z grami i zapytać sprzedawcy. Propozycji jest naprawdę bardzo dużo. Można spróbować czegoś nowego albo sięgnąć po klasyki, takie jak Scrabble albo Monopol. Ja z chęcią dorwałabym zapamiętane z dzieciństwa Bierki czy Pchełki. Retro granie to niebanalny sposób na udaną imprezę. Może trudno w to uwierzyć ale na niektórych rozgrywkach spędzaliśmy ze znajomymi nawet 3-4 godziny. Pamiętam szczególnie te polegające na próbie pokonania samej gry 😀 Niektóre tytuły wymagają niemałego kombinowania i ruszania szarych komórek, uruchomienia spostrzegawczości i treningu strategii. Planszówki to nie tylko rozrywka ale i niezły trening dla mózgu 😉 źródła obrazków: www.sheknows.com, kateywrites.wordpress.com,...

Upały, których nie wytrzymują nawet lodówki…

Przez w Lip 3, 2016 w Mój dom | 0 komentarzy

Ja wiem, że są wakacje i naturalnym zjawiskiem podczas tej pory roku są upały – takie po 30, 40 stopni bo dlaczego nie, w końcu lato jest. Tylko ja jakoś fanką tych szalonych temperatur chyba nie zostanę. Mnie jest za gorąco, pocę się i jest mi źle. Biorę prysznic rano i po powrocie z pracy, a na myśl o wieczornym wyjściu jakoś niemiło mi się robi. Fajnie jest wyskoczyć ze znajomymi na piwo ale w okresie burzowym, kiedy tuż po wyjściu z mieszkania ubrania zaczynają Ci się kleić do skóry, fajnie nie jest. Jak się okazuje moja lodówka też miała dość bo postanowiła zupełnie i nieodwracalnie powiedzieć dość i zakończyć dotychczasową działalność. Tak po prostu. Kaput. Dlatego teraz ja, dzielna, spocona i zmęczona latem kobieta, wertuję internety w poszukiwaniu najlepszego modelu nowej lodówki do mojego mieszkania. Zobacz poradnik: Na co zwrócić uwagę kupując lodówkę? Łatwo nie jest bo oczywiście wszystkie nowe modele są piękne, ekonomiczne i czyniące wszelkie cuda. Jednak mi zależy na kilku podstawowych cechach – chłodzeniu, zamrażaniu i nie wytwarzaniu lodu, który trzeba będzie usuwać co pewien czas. Rozmrażanie lodówki źle mi się kojarzy. Kilkadziesiąt lat temu, kiedy lodówki były w technologicznej epoce kamienia łupanego, co kilka miesięcy musiały być rozmrażane. Ciekły, długo rozmarzały. Normalnie była masakra w domu. Pamiętam jaka mama była z tego powodu szczęśliwa :-/ A teraz rewolucja i system NO FROST, co oznacza, że lodówka nie tworzy sobie lodu tylko chłodzi bez powstawania lodowych osadów. I to mi się podoba. Taką lodówkę to ja mogę mieć i pewnie sobie sprawię bo lodówki no Frost to zero problemów z rozmrażaniem i to mi się podoba. źródła obrazków: www.telegraph.co.uk, www.andresr.com,...