Facebook

Nie taki botox straszny jak go malują

Przez w Lut 16, 2016 w Moja moda | 0 komentarzy

Botox kojarzy mi się chyba najbardziej z gwiazdami Hollywood – Nicole Kidman czy Meg Ryan – kobietami, które mimo upływu lat starają się wyglądać przyzwoicie. Niestety czasami przesadzają z ilością wypełniaczy i wtedy trochę trudno je rozpoznać ale to już inna historia. Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad tym, czy byłabym w stanie zdecydować się na konkretniejsze zabiegi upiększające takie jak np. botox. Najczęściej o botoksie wspomina się przy okazji dość hardcorowych przypadków a przecież wiele kobiet stosuje go bardzo rozsądnie i wyglądają naprawdę super. Ja zaczynam coraz mocniej dostrzegać zmarszczki wokół ust, oczu i na czole. Kiedy się uśmiecham moje oczy otacza wianuszek bruzd. Wtedy, pewnie jak każda kobieta, zaczynam łapać niezłego doła. Ja wiem, że upływ czasu to nieuniknione zjawisko, które dotyka nas od wieków. Ja wiem, że grawitacja sprawia, że nasze ciała zaczynają dziwnie tracić na jędrności. Wiem, że każdego to czeka i powinniśmy się z tym pogodzić. Jednak dzięki zdobyczom medycyny estetycznej można mieć nadzieję, że będziemy w wieku 50 lat wyglądać jak Cindy Crawford, prawda? No dobrze, przesadziłam ale z tego, co wyczytałam, to botox w rozsądnych dawkach może pomóc nam zwolnić procesy starzenia, a co za tym idzie, pozwolić dłużej cieszyć się młodzieńczym wyglądem. Grunt to powierzyć swoją twarz dobremu specjaliście i zainwestować w odpowiedniej jakości środki. Nie wiem jak Wy ale ja chyba kiedyś spróbuję. Dam szansę temu legendarnemu botoksowi, który w rzeczywistości stosuje pewnie co trzecia kobieta w Warszawie 😉 źródło obrazków: medphysique.com, www.beautyandhappy.pl,...

Obiad lenia

Przez w Lut 10, 2016 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Są takie dni w życiu kobiety kiedy za cholerę nie chce jej się gotować. No nic, nawet inspiracji nie może znaleźć u ulubionych blogerów kulinarnych. Wspomnienia o ulubionych posiłkach z dzieciństwa nie dają rady. Dramat i masakra. Wtedy przychodzi czas na ulubioną potrawę leniuchów – pizzę. Cienkie albo zwykłe ciasto, chrupiące brzeżki i ulubione składniki. Najlepiej bez wydziwień – szynka, pieczarki, oliwki, ewentualnie kurczak, ananas, pieczarki. To moje lekarstwo na dni lenia. Ja wiem, że pizza to nie jest składnik super zdrowej diety. Przecież jednak nie jemy jej codziennie, prawda? Mnie, oprócz takich leniwych dni, pizzę zdarza się jeść zazwyczaj w knajpie albo u znajomych. Wtedy rozkładamy planszówki, otwieramy piwo i wybieramy kilka pizz z menu naszej ulubionej pizzerii. Kilka tygodni temu postanowiliśmy odwiedzić naszych znajomych w Warszawie. Połaziliśmy po Łazienkach, zajrzeliśmy do Złotych Tarasów i mojej ulubionej cukierni i zawinęliśmy się na mieszkanie znajomych. Spotykamy się teraz dość rzadko więc wszyscy mieliśmy totalny słowotok przez co najmniej dwie pierwsze godziny. Później zgodnie stwierdziliśmy, że jesteśmy mega głodni więc fajnie byłoby znaleźć jakieś zacne pożywienie. Zapadła decyzja o wyborze pizzerii – Dominos. Fajne menu, sprawdzone kombinacje smaków – tego było nam trzeba. Nie czekaliśmy długo, a nasze pizze były naprawdę zacne. Muszę przyznać, że to była najlepsza pizza jaką jadłam ostatnimi czasy w Warszawie. Wiem już skąd będę zamawiać moją ulubioną potrawę leniucha przy okazji następnej wizyty w stolicy 😉 źródła obrazków: lazydogpizza.com, www.pizzapalace2for1.ca,...

Kończę z łażeniem po sklepach

Przez w Lut 8, 2016 w Mój czas wolny, Moja moda | 0 komentarzy

No dobrze, może trochę przesadziłam – ograniczam na rzecz sklepów internetowych. Od pewnego czasu zauważam, że duże marki zaczynają bardziej promować swoje sklepy internetowe niż stacjonarne. Wszyscy idą w stronę internetu, gdzie nie trzeba płacić za wynajem powierzchni, zatrudnianie sprzedawców, ochrony, sprzątaczek i generalnie całej masy ludzi, którym trzeba zapłacić przynajmniej jakąś najmniejszą krajową. Sklep internetowy, nie dość, że ma większy zasięg i można w nim upchnąć niezliczoną ilość towarów, to jeszcze nie wymaga wynajmu drogich powierzchni w centrach handlowych. Dzięki temu firma może zaproponować lepsze ceny na towary, promocje i inne bonusy. Wilk syty i owca cała. Piszę o tym dlatego, że kupiłam sobie niedawno fajne skórzane botki za niecałe 60 zł. Bardzo długo sprawdzałam opis produktu, oglądałam zdjęcia. Generalnie trudno mi było uwierzyć, że tak porządne buty można kupić za tak śmieszną cenę. Od pewnego czasu, jak mam kupić coś droższego (np. żelazko, kurtkę itp. ), sprawdzam oferty w sklepach internetowych, szukam na Allegro albo na AlieExpress. Okazuje się, że nie tylko jest o wiele większy wybór ale też produkty są po prostu dużo tańsze, nawet jeśli doliczymy koszty przesyłki. Wielu powie pewnie, że zakupy przez internet są bardzo ryzykowne bo nie można zmierzyć, sprawdzić, popatrzeć czy dotknąć. Po pierwsze – zgodnie z prawem każdy zakupiony przez internet produkt możemy zwrócić w ciągu 14 dni, bez konsekwencji, a po drugie – zdarzało mi się już kupić w normalnym sklepie produkty po prostu zużyte – brudne, uszkodzone itp. Jeśli jednak obawiacie się zakupów ubrań, butów czy takiego na przykład żelazka a w okolicy macie sklep stacjonarny tej firmy – idźcie, zmierzcie, dotknijcie, sprawdźcie jak wygląda i zamówcie przez internet 😉 Dostaniecie nowe, nie „macane” 😉 źródła obrazków: ashadeofpen.com, www.jwt.com,...

Dopalam się witaminami

Przez w Lut 7, 2016 w Moja uroda | 0 komentarzy

Wiosna, już niedługo upragniona wiosna. Wprawdzie zimy było jak na lekarstwo ale w styczniu czy tym bardziej w grudniu, nawet bardzo ciepłym, trudno jest myśleć o wiośnie. Za to w lutym upragnioną porę roku czuć już bardzo mocno. Niestety pozimowy krajobraz na trawnikach nie wpływa pozytywnie na zmysły ale wiosna to wiosna, dzięki niej znowu chce się żyć. No chyba, że nie masz siły o tym myśleć bo padasz na pyszczek ze zmęczenia. Nawet mój kot Czarek jest ostatnio zdziwiony moimi nastrojami i niespotykaną jak dotąd chęcią do zalegania na kanapie, w łóżku, w fotelu i wszelkich tego typu meblach służących do wypoczywania. Przytula się do mnie ze zrozumieniem. No naprawdę zwierzak się przejął. Ja zresztą też. Miałam już dość siebie i mojego zmęczenia więc zaczęłam myśleć o poszukaniu jakiejś mieszanki witamin albo przynajmniej jednej, której suplementacja pomogłaby mi znów stanąć na nogi. W poszukiwaniu źródła mojej kiepskiej kondycji trafiłam na informacje o niedoborze witaminy E. Okazało się, że objawami jej niedoboru może być rozdrażnienie i apatia. O to to. Chyba trafiłam w sedno sprawy. Postanowiłam więc zrobić coś dla siebie i zainwestowałam w moje cudowne witaminy na energię 😉 Przy okazji dowiedziałam się, że witamina ta nazywana jest witaminą młodości przez jej działanie antyoxydacyjne. Mówiąc prościej – witamina E hamuje procesy starzenia się komórek więc możemy mieć gładszą i piękniejszą skórę. Mnie nie trzeba więcej przekonywać 🙂 Oprócz suplementów postaram się jeść więcej orzechów, zielonych warzyw i owoców takich jak awokado, brzoskwinie i czarna porzeczka ponieważ one są naturalnym źródłem wit. E. źródła: www.washington.edu, smartypantsvitamins.com,...

Znajdziecie mnie na… Instagramie

Przez w Lut 2, 2016 w Mój czas wolny, Moje hobby | 0 komentarzy

Żyjemy w mocno obrazkowej rzeczywistości. Grafiki, GIFy, filmiki – wszystko kręci się wokół obrazu. Dlatego siedzimy godzinami na Fb oglądając tony zdjęć, instalujemy Snapchata żeby patrzeć jak szafiarki filmują swoje nogi czy talerz żarcia albo zaczynamy korzystać z Instagrama czyli totalnie obrazkowego serwisu społecznościowego. Gwiazdki Insta potrafią nieźle zarobić na zdjęciach z promowanymi produktami. Cała sztuczka polega na wpleceniu danego gadżetu w jak najbardziej naturalne ujęcie. Dzięki modzie na selfie chyba każdy potrafi sobie strzelić całkiem korzystną fotkę. Jak tak człowiek naogląda się każdego dnia dziesiątek zdjęć to po pewnym czasie samemu kopiuje styl podpatrzony u innych więc nie ma większych problemów ze zrobieniem zdjęcia czemukolwiek w taki sposób, żeby nazbierać jak najwięcej lajków. No właśnie. Po tym przydługawym wprowadzeniu chciałabym oznajmić, że spodobał mi się Instagram. Ludzie tam zupełnie inaczej reagują niż na Fb. Wrzuca się zdjęcie a tu od razu kilka laków. Na Fb wszyscy znajomi są mega powściągliwi. Właśnie, może chodzi o to, że osoby obce są jednak bardziej skłonne do takich pozytywnych gestów, niż tzw. „znajomi”? Ja zamierzam udzielać się teraz na Insta dużo bardziej niż na Fb. Podoba mi się komponowanie. Dzięki dostępnym filtrom mogę w szybki sposób podrasować zdjęcie tak, że staje się naprawdę atrakcyjne. W szybkim tempie zdobywam fanów. Praktycznie każda fotka to co najmniej kilka lajków. Kurcze, to po prostu miłe. Pewnie za kilka miesięcy będę miała zajawkę na inną aplikację na punkcie której oszaleją też miliony na całym świecie. No i spoko. Coś się dzieje, a to lubię najbardziej. źródła obrazków: www.ekomercyjnie.pl, www.wired.com,...