Facebook

Jak kupować dzieciom prezenty

Przez w Lis 28, 2015 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Posiadam siostrzeńców. Sztuk dwie. Uwielbiam ich. Za każdym razem, kiedy przychodzi do kupowania im prezentów jestem w kropce. Sama dzieci nie posiadam więc nie bardzo orientuję się co aktualnie takie małe stwory uwielbiają i czym się interesują. Prezent na mikołaja dla dziecka nie jest czymś oczywistym. Ja wiem tylko tyle, że popularne są Minionki i zbliża się premiera kolejnej części Gwiezdnych Wojen. Sęk tylko w tym, że nie wiem czy je to interesuje. Pomysłów na rozwiązanie tej sytuacji mam 4: – kupuję zabawki, które aktualnie są na topie. Na pewno będą odpowiednio wyeksponowane w sklepach. Tego typu zabawki to zabawki mattel. Prawdopodobnie znajdę je już kilka metrów od wejścia. Ryzyko – maluchy nie lubią tego, co jest lubiane przez wszystkie inne dzieci. Bo dlaczego muszą. – kupuję zabawki na mikołaja typu „oldschool” czyli te, które ja pamiętam z dzieciństwa i którymi w dzieciństwie uwielbiałam się bawić. Robię to bo chcę zainteresować dzieciaki czymś, co sama lubiłam a czego mogą zupełnie nie znać. Ryzyko – maluchy nie lubią tego, co ich ciotka. Bo dlaczego muszą. – dzwonię do mojej siostry i pytam za czym szaleją jej dzieciaki. Idę do sklepu i kupuję dokładnie takie zabawki, o których wspominała siostra. Ryzyko – raczej brak. Matka wie, co dla jej dzieci najlepsze. – daję siostrze kasę i proszę żeby przy okazji swoich zakupów zrobiła dzieciakom prezenty w moim imieniu. Ryzyko – siostra się wkurzy i zacznie marudzić o moim lenistwie 🙂 Tak więc kilka opcji zakupów świątecznych mam przygotowanych. Oczywiście prawdopodobnie zdecyduję się na opcję nr 3 i sama wybiorę się na zakupy po zrobieniu odpowiedniego wywiadu u...

Kocie przedstawienie

Przez w Lis 26, 2015 w Mój kot | 0 komentarzy

Jeśli czujecie się samotni albo brakuje Wam wieczorami rozrywek innych niż oglądanie telewizji – powinniście sprawić sobie kota! To, co te zwierzaki wyprawiają wieczorami to istne szaleństwo. Ja nazywam to roboczo „kociawką”. Kiedy zapada zmrok mój kot dostaje szału. Jest wszędzie. Dostaje takiego przyspieszenia, że nie jestem w stanie za nim nadążyć wzrokiem. Wskakuje na szafy i (co jest najgorsze) na framugi, zjeżdżając po nich jak strażak po rurze. Jeśli dodatkowo znajdzie jedną ze swoich zabawek (piłeczki, sztuczne myszy albo inne kłaczki) to zabawa jest tym większa. A początek wieczornych przedstawień był następujący… Swego czasu, kiedy mój kot był bardziej okrągły, postanowiłam kupić pewne gadżety, które zachęciłyby go do większej aktywności fizycznej. W mieszkaniu pojawiła się więc rybka na wędce, laser, kilka sztucznych myszy grzechoczących i piłeczki dzwoniące. Futrzakowi najbardziej oczy zapaliły się na widok myszy. Szturchnął jedną łapką, a potem przez kilkadziesiąt minut podrzucał ją, miętosił, aportował, wrzucał pod lodówkę, gryzł i generalnie wyprawiał całą masę dziwnych rzeczy. Plan uznałam za wykonany – kot ruszył swoje cztery litery wobec czego ryzyko totalnego obrośnięcia tłuszczem zostało zmniejszone, a ja zyskałam kolejną, dość specyficzną rozrywkę. A tak na poważnie to jeśli macie w domu koty, które zaczynają przypominać kulki to powinniście poważnie pomyśleć o zapędzeniu ich do zabawy ponieważ nadwaga u kotów może prowadzić do wielu poważnych chorób, z cukrzycą na...

Co przemycić do kina

Przez w Lis 24, 2015 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Jak zapewne każdy z was wie do kina obowiązkowo chodzi się z jakimiś chrupakami. Klasykiem jest popcorn, który kusi swoim zapachem przed wejściem do każdego większego kina w centrum handlowym. Tylko naprawdę twardzi zawodnicy są w stanie oprzeć się temu zniewalającemu zapachowi i wejść do sali kinowej bez kubełka białego chrupaka. Oczywiście można też nabyć inne chrupaki, nawet różnego rodzaju groszki czy żelki itp. Najgorsze jest to, że większość albo wszystko zjada się już na samych reklamach :-/ Ja należę do gatunku przemytników kinowych. To oznacza, że opieram się zapachowi popcornu sprzedawanego za przesadnie duże pieniądze i idę swobodnie do sali obładowana kupionymi uprzednio w okolicznym markecie chrupakami różnej maści. Zazwyczaj mam popcorn, chipsy i jeszcze jakieś fajne przekąski, które udało mi się wynaleźć wśród nowości na półkach. Jedną z nich są paluszki serowe od Felixa. Jeszcze kilka lat temu kupowałam z tej firmy wyłącznie słone orzeszki. Teraz gama produktów jest tak duża, że na liście mam już kilka ulubionych pozycji. Nie tak dawno temu pisałam Wam o chrupiących orzeszko-chipsach (Crispers). Teraz do listy dodałam Crixy – paluszki, które w swoim składzie mają ser. Są też paluszki z czerwoną papryką i zieloną cebulką. Przetestowałam na razie tylko wersję serową i do kina się nadaje 😉 Zamierzam zaproponować ją znajomym przy najbliższej okazji. Ciekawa jestem co oni powiedzą na tą nowość. Urządzimy sobie pewnie domowy seans. W końcu nie zawsze trzeba iść do kina żeby obejrzeć fajny film chrupiąc i ciamkając...

Nowości w kosmetyczce

Przez w Lis 21, 2015 w Moja uroda | 0 komentarzy

Zrobiłam sobie dzisiaj wycieczkę po jednej z drogerii i trafiłam na kilka nowości, które szczególnie zwróciły moją uwagę. Lubię co pewien czas zrobić sobie taki rekonesans, żeby orientować się w nowych produktach na rynku. Mam swoich ulubieńców, których stosuję od dłuższego czasu ale niestety skóra po dłuższym czasie za bardzo się do nich przyzwyczaja i przestaje reagować tak, jak na początku stosowania. No właśnie. Stąd te rekonesanse. Szukam godnych następców dla moich ulubionych kosmetyków. Trafiłam na nową dla mnie markę – Skincode. Kilka propozycji, takich jak: delikatne mleczko do makijażu, emulsja ochronna do twarzy, krem rozjaśniający, mleczko oczyszczające i regenerujące komórki czy wreszcie rewitalizujący tonik regenerujący komórki. Przyznaję, że zwróciłam na nie dodatkową uwagę ze względu na dołączone do kosmetyków filcowe kosmetyczki 😉 No ale, same kosmetyki też sobie dokładnie obejrzałam. Mają przede wszystkim w składzie naturalne składniki, takie jak ekstrakt z chabra, z rozmarynu, olej sojowy itp. Lista wszystkich składników jest bardzo krótka co dla mnie też świadczy o wysokiej jakości produktów. Ja w przypadku kosmetyków wyznaję zasadę – im mniej, tym lepiej. Składników oczywiście. Dlatego kiedy już sprawdzam jakiś kosmetyk, to nie patrzę tylko na opakowanie ale dokładnie analizuję listę składników. Duża ilość chemii – silikonów, konserwantów, olejów mineralnych – dyskwalifikuje dany kosmetyk. Skincode zapowiada się bardzo interesująco i pewnie na pierwszy rzut pójdzie mleczko oczyszczające i regenerujące komórki skóry, z ekstraktem z chabra...

Pielęgnacja skóry zimą

Przez w Lis 20, 2015 w Moja uroda | 0 komentarzy

Kiedy nawet latem ma się suchą skórę, to kiedy zbliża się zima, człowiek ma ochotę nasmarować się jakimś masłem albo innym tłuszczem i najlepiej nie wychodzić z domu i spod koca. Pielęgnacja skóry w zimie to dla mnie lekki dramat. Do tego konieczność ubierania się „na cebulkę” – brrrr…. Od ogrzewania, zimnego powietrza, mrozów i innych bardzo lubianych przeze mnie zimowych warunków atmosferycznych, moja skóra staje się w najlepszym wypadku szorstka. Na twarzy w skrajnych przypadkach robią mi się suche łatki, a na nogach mam czerwone obtarcia od spodni i skórę wysuszoną jak pustynia. Okropne jest to pieczenie, ściągnięcie, a nawet łuszczenie. Żeby zapobiegać takim sytuacjom, na początku sezonu grzewczego zaopatruję się w specjalne kremy. Do twarzy – specjalny, tłusty krem na zimę. Do całego ciała – krem do skóry bardzo suchej, najlepiej taki z dużą zawartością mocznika. Pod spodnie – cienkie, zwykłe rajstopy. Do rąk – regenerujący krem i obowiązkowo rękawiczki. Do tego mała wersja kremu do torebki. Do ust – regenerujący i pielęgnacyjny balsam. Do tego odpowiedni podkład pod makijaż i puder. Z takim wyposażeniem jestem w stanie przetrwać jakoś zimę. Aha i co ważne – po kąpieli opłukuję się jeszcze chłodną wodą. Dzięki temu zamykam pory skóry, która zdecydowanie mniej mi się przesusza. Dodatkowo grzejniki skręcam do poziomu zapewniającego mi ciepło w mieszkaniu ale nie upał. Wietrzę i raczej zakładam sweter niż koszulkę przy rozkręconych na maxa grzejnikach. Dzięki temu mam szansę uniknąć niejednej...