Facebook

Hejt w necie

Przez w Lip 16, 2015 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Po ostatnich wydarzeniach, jakie miały miejsce w związku ze śmiercią Maddinki (http://www.maddinka.com/) jestem przerażona i załamana. Dowiedziałam się przy okazji, że istnieje specjalne, tajne forum dla hejterów, na którym umawiają się na ataki na dane osoby czy akcje po jakimś wydarzeniu tego typu jak śmierć znanej osoby. Jednym z nich była właśnie śmierć Maddinki. Bogu ducha winna młoda dziewczyna dodała zdjęcie na Insta, na którym widać było sprzęt podtrzymujący funkcje życiowe. Tydzień później jej chłopak dodał wpis na blogu mówiący o jej śmierci… I się zaczęło. Blogosfera poruszona, nawet Pudelek publikuje posta, masa osób udostępnia informacje nawołując do korzystania z życia bo możemy je w każdej chwili stracić. Bardzo dużo poruszających wpisów na Facebooku i nagle: boom – hejt… „dobrze, że zdechła”, „była mi winna pieniądze”, „to tylko bezwartościowa szafiarka…”. Tyle jadu z powodu śmierci dziewczyny, która, jak się potem okazało, od lat walczyła z ciężką chorobą. Nikt z jej bliskich nie skomentował jej śmierci ponad tą krótką notkę tydzień po jej odejściu. Żadnego płaczu w znanych serwisach, wywiadów, zarabianiu na tym fakcie. Cicho i z bólem żegnali się z kimś, kogo bardzo kochali. Dlaczego więc Maddinka została obrzucona takim internetowym syfem? Właśnie, to jest dla mnie fenomen i wygląda na to, że tylko dla chorej przyjemności, dla sportu, dla…? Obleśny, plugawy hejt, który ma na celu wkurzyć ludzi, wzniecić dyskusję, ugodzić w tych, którzy i tak już mocno ucierpieli… Chyba nigdy tego nie zrozumiem. Nie mam takich chorych potrzeb, a ludzie, którzy je już mają będą dla mnie zawsze...

Torby Hobo na lato

Przez w Lip 12, 2015 w Moja moda | 0 komentarzy

Hobo – czyli torba-worek. Prosta w kroju i pieruńsko pojemna. Pewnie zmieści się do niej nie tylko niezbędnik każdej szanującej się kobiety ale też siata zakupów na kilka dni. Słowem – torebka idealna. Do tego modna, uniwersalna i praktycznie zawsze na czasie. Od pewnego czasu zastanawiam się nad jej zakupem i jestem coraz bardziej przekonana. Najbardziej podobają mi się te z Pakamery czy od Zuzi Górskiej. Najchętniej zainwestowałabym w model ze skóry, który zapewne przetrwałby co najmniej kilka lat i tony zakupów ale skóra jest obecnie w cenie, a mój portfel nie jest teraz w formie, niestety. Chyba trochę pooszczędzam, zaczekam i spełnię marzenie za czas jakiś. Lepiej zainwestować w coś solidnego. Prawda?

Phablet – tak czy nie?

Przez w Lip 10, 2015 w Mój czas wolny, Moje hobby | 0 komentarzy

Połączenie telefonu i tabletu – czy naprawdę to ma sens? Widziałam jak mój znajomy odbiera połączenie na takim phablecie i muszę przyznać, że widok był dość dziwny. Wyglądał, jakby nie bardzo był w stanie utrzymać go przy uchu. Z drugiej strony, jeśli ktoś stale używa tabletu i nie chce myśleć o tym, gdzie leży jego telefon albo po prostu nie ma ochoty targać stale dwóch urządzeń jednocześnie, to taka hybryda jest w sam raz dla niego. Pozostaje tylko kwestia wyboru odpowiedniego modelu, w zależności od naszych potrzeb i funduszy oczywiście, bo takie cacko do najtańszych nie należy. Ceny phabletów wahają się od kilkuset złotych do kilku tysięcy. Za modele Apple czy Samsunga musimy zapłacić raczej kilka tysięcy, jednak jeśli mamy mniejszy budżet, to wybierając markę Huawei czy Xiaomi też będziemy zadowoleni (jeśli oczywiście nie zamierzamy na phablecie projektować domów, tworzyć symfonii czy malować obrazów). No i teraz zastanawiam się czy może inwestować w taki gadżet czy kupić po prostu tablet. Jestem gadżeciarą i chyba właśnie dlatego tak bardzo kręci mnie myśl o nabyciu takiego wynalazku. Ostatnimi czasy dość sporo używam tabletu mojego chłopaka. Głównie na nim rysuję ale też oglądam filmy, odbieram pocztę. Pożyczam go czasem na miasto. Zdarza mi się przy tym zapomnieć odciszyć telefon co niesamowicie złości wspomnianego właściciela tabletu i innych moich bliskich. Stąd myśl o zakupie phabletu. Nie wiem tylko czy będę w stanie tak zupełnie odzwyczaić się od telefonu. Może w fazie przejściowej będę używać zarówno phabletu, jak i smartfona. A po jakimś czasie zdecyduję ostatecznie co jest dla mnie...

Krakowska pizza

Przez w Lip 6, 2015 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Postanowiłam po niemal dwóch latach odwiedzić mój stary Kraków. Mój, ponieważ mam tam sporo znajomych i swego czasu całkiem długo tam pomieszkiwałam. Mam swoje miejsca, które odwiedzam – kawiarnie, sklepy, puby czy po prostu miejsca, które dobrze mi się kojarzą. Należą do nich: Kazimierz, Plac żydowski, Podgórze, Kurdwanów czy po prostu Rynek. W zależności od tego, ile czasu tam spędzam, zaglądam do ulubionych kawiarni przy Plantach albo na Kazimierzu. W nocy wybieram się na kiełbaski przy Hali Targowej na Grzegórzeckiej czy na zapiekanki „U Endziora” na krakowskim Kazimierzu. Odświeżam wspomnienia i rozkoszuję się tym wyjątkowym czasem w magicznym mieście, które mimo smogu i mnóstwa obcokrajowców, nadal dobrze mi się kojarzy. Nawet jak ze względu na kiepską pogodę siedzę ze znajomymi w ich mieszkaniu. Wyciągamy wtedy gry planszowe i karciane i spędzamy czas tak, jak dawniej. Czas mija jak szalony, a my czujemy się jak za starych dobrych czasów. Wtedy nie jest ważna praca, codzienne obowiązki, a jedynie dobra zabawa. Jak czujemy się głodni, to podjadamy domowe muffiny albo po prostu dzwonimy po pizzę (ostatnio testowaliśmy menu Domino’s Pizzy). W Krakowie spędzam więc wyjątkowy czas, który pozwala mi skutecznie naładować baterie. Podejrzewam, że gdybym tam zamieszkała, znalazła pracę i w ogóle, to nie byłoby już tak radośnie. Pamiętam uciążliwe dojazdy do centrum, wysokie koszty życia, a średniej wysokości zarobki. Kraków jest świetnym miastem na wypady wakacyjne ale mieszka się w nim dość trudno. Tak to jest z atrakcjami turystycznymi. Atrakcyjne są w wersji...

Bolesny lodowy sezon

Przez w Lip 4, 2015 w Moja uroda | 0 komentarzy

Każde dziecko wie, że lato to absolutnie najlepszy czas na LODY. Gałkowe, włoskie, sopelkowe, maczane, domowe, sklepowe, z cukierni czy ze spożywczaka. W każdej postaci i w każdej ilości. Ja odkryłam niedawno w moim mieście 2 nowe punkty z lodami. Producenci twierdzą, że robią je sami. Jestem po przetestowaniu jednych z nich (smak snickersowy) i muszę powiedzieć, że jestem im w stanie uwierzyć w tą samodzielną produkcję. Wprawdzie nie pogardzę lodami Nestle czy Carte D’Or ale taki autorski wyrób przypomina mi czasy dzieciństwa, kiedy mój Tata robił sam lody, a my wyjadaliśmy je z zamrażalnika. Brat był na tyle przebiegły, że zostawiał w pudełku warstwę, która miała grubość ok. 2 mm. Jednak nikt nie mógł mu zarzucić zjedzenie całego loda 😀 W każdym razie te moje testy są ostatnimi czasy na tyle intensywne, że zaczęłam odczuwać ból zębów. Umówiłam się nawet na wizytę u mojej dentystki ale okazało się, że to tylko kwestia nadwrażliwości zębów. Poleciła mi stosowanie odpowiedniej pasty i szczoteczki (z gamy Colgate) i umówiła mnie na kolejną wizytę za pół roku. Mam nadzieję, że to skutecznie załatwi sprawę, bo myśl o tym, że miałabym zrezygnować z lodów i kawy mrożonej zaczyna mnie przerażać. To byłaby katastrofa! Tymczasem odstawiłam tylko część tych wspaniałości. Ok, muszę przyznać, że może mi to też dobrze zrobić, zwłaszcza jeśli lekką dietę antylodową połączę z ćwiczeniami. Kilka centymetrów mniej tu i ówdzie będzie miłym zaskoczeniem. Może przy okazji skóra stanie się nieco jędrniejsza. Trzeba we wszystkim szukać pozytywów, prawda? Nie ma tego...