Facebook

Chorwacja – o co chodzi?

Przez w Lip 30, 2015 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Wakacje. Wreszcie. Baterie wyczerpywane przez rok harówki mamy szansę podładować przez kilka czy kilkanaście dni w roku. Nic dziwnego, że niektórzy wykupują wycieczki tuż na początku roku i marzą o nich przez następne kilka miesięcy. Ja postanowiłam pójść na żywioł. W końcu spontaniczne wypady są najfajniejsze, prawda? Tak więc nie wiem jeszcze gdzie dokładnie pojadę. Choć, jak wspominałam wcześniej, pewnie będą to okoliczne miejscowości, takie jak Kazimierz czy Nałęczów. Dużo moich znajomych postanowiło wybrać się w tym roku do Chorwacji. Właściwie co chwilę słyszę, że ktoś jedzie do Chorwacji albo z niej wrócił, albo się nią zachwyca, poleca i przeżywa jak jest tam super. To chyba taka polska współczesna Bułgaria. Ludzie jadą samochodami, nocują pod namiotami ale wyjazd zagraniczny zaliczony i można chwalić się znajomym publikując zdjęcia na Fejsie. Życie. Pewnie teraz myślicie, że hejtuję bo sama nie byłam. Może coś w tym jest ale jak pomyślę ilu pojechało tam Polaków to jakoś trudno jest mi myśleć o odpoczynku od polskiej rzeczywistości. Dla mnie zagraniczny wyjazd to okazja do porzucenia Polaków i polskości i odpoczynku od marudzenia, narzekania, smętnych min i sknerstwa. Dlatego jak już opuszczam granice to szukam miejsca bez tłumów Polaków, a najlepiej w ogóle bez tłumów. Adriatyk, piękne widoki, owoce morza i słońce – są nie tylko do dostania w Chorwacji 😉 No dobrze, może za rok. Muszę sprawdzić jej fenomen. Może jeszcze okaże się, że za rok właśnie napiszę o wycieczce do Chorwacji w totalnie inny sposób i zakocham się w tym kraju. Kto...

Grillowo urlopowo

Przez w Lip 28, 2015 w Moja uroda | 0 komentarzy

Jest kilka takich potraw, w których zasmakowałam dopiero niedawno. Na przykład obrzydzały mnie śledzie – obślizgłe, surowe (jak sądziłam) i w ogóle ble, podobnie było z salami czy kabanosami. Usłyszałam, że salami robi się z oślego mięsa, a kabanosy z koniny. I koniec, nikt nie był w stanie mnie namówić na ich zjedzenie. Dopóki nie dowiedziałam się, że te wędliny nie muszą być robione z tak egzotycznych rodzajów mięs. Wieprzowina czy kurczak też dadzą radę. Polubiłam szczególnie drobiowe kabanosy – delikatne, pachnące i świetnie nadające się na przekąskę. Poniżej kilka inspiracji – nawet obiadowych przepisów z kabanosami w roli głównej;-)

Czas na przeprowadzkę telefonu

Przez w Lip 24, 2015 w Moje hobby | 0 komentarzy

Za 2 miesiące kończy mi się umowa u obecnego operatora, oznacza to, że przede mną trudny czas decyzji… W obecnej sieci mam telefon od kilkunastu już lat, właściwie od samego początku. Kilka razy wymieniałam telefon, przechodziłam na kartę, a potem wracałam na abonament czyli kombinacji było naprawdę całkiem sporo. Teraz rozważam zarówno kwestię pozostania przy abonamencie, jak i pozostania u obecnego operatora. Abonenci, zwłaszcza ci starzy nie są traktowani tak samo jak nowi klienci, zdecydowanie tak nie jest. Operatorowi zależy na upolowaniu nowego abonenta i w tą czynność wkłada najwięcej kasy. Zamierzam więc z tego skorzystać. Rozglądam się już od jakiegoś czasu, porównuję oferty żeby móc podjąć ostateczną decyzję. Pomaga mi w tym fakt, że obecny operator nie był w stanie zaproponować mi sensownej kontynuacji współpracy. Za kwotę obecnego abonamentu mogę mieć w innych sieciach zdecydowanie dużo więcej. Jedyną kwestią, która mnie zniechęca jest operacja przeniesienia numeru. Wydaje mi się to jakieś mega skomplikowane i uciążliwe. Szukam więc też informacji na stronach operatorów (np. w Orange) i na infografikach wszystko wygląda bardzo prosto. Operacja przeniesienia numeru zobrazowana jest w postaci 3 ilustracji, a polega na wybraniu oferty, podpisaniu nowej umowy i złożeniu wniosku o przeniesienie numeru oraz na oczekiwaniu na informację o przeniesieniu numeru. Wszelkimi kwestiami technicznymi zajmuje się nowy operator. Pamiętam, jak kilka lat temu ta opcja była nowością i trzeba było samemu biegać z dokumentami od starego operatora do nowego. Masakra. Na ten krok decydowali się tylko najbardziej zdeterminowani. Wygląda na to, że teraz dla abonenta procedura jest zdecydowanie dużo prostsza. Czy tak jest w praktyce – to się...

Strój kąpielowy do sylwetki

Przez w Lip 22, 2015 w Mój czas wolny, Moja moda | 0 komentarzy

Lipiec, upały, woda, jezioro, morze i ten sam problem, co zwykle – jaki strój kąpielowy wybrać? Mam raczej regularne kształty ale niestety nie udało mi się zrzucić kilku nadprogramowych kilogramów przed sezonem bikini, muszę więc je jakoś zatuszować… W ruch pójdzie więc na pewno pareo – czyli chusta, którą będę mogła się przepasać w biodrach aby trochę schować moje pełne uda i pupę. Widziałam modele, które można zakładać na ramiona tworząc sukienkę, świetne rozwiązanie! Pozostaje jednak nadal kwestia stroju. Nie mam raczej pełnych piersi a nie chcę, żeby przepadły w mrokach źle dobranego bikini więc kombinuję jak je fajnie ubrać. Wygląda na to, że najlepszą dla mnie opcją będzie usztywniany stanik z push-up, może wiązany na szyi, dzięki czemu piersi będą nieco podniesione, ściśnięte. Czytałam, że fajny efekt dają sznureczki przy dole bikini. Mogą nieco optycznie odchudzić nam sylwetkę. Choć dla ukrycia niedoskonałości w okolicach brzucha polecane są kostiumy jednoczęściowe, to jednak nie jestem do nich przekonana. Nadal kojarzą mi się z zajęciami na basenie i czepkiem więc z niczym atrakcyjnym choć widziałam też filmik, na którym jakiś projektant rozcina artystycznie prosty, czarny kostium, tworząc masę fajnych wzorów i splotów. Modelka wygląda w takim „pociętym” stroju super seksownie. Ma ona jednak jedną, acz bardzo istotną przewagę nade mną – świetną figurę 😉 Ja się jednak nie załamuję. Od następnego tygodnia zaczynam intensywne poszukiwania i przymiarki. Zamierzam wyglądać na plaży prawie jak Natalia Siwiec albo inne milion dolarów...

Kawowe testy

Przez w Lip 18, 2015 w Mój dom | 0 komentarzy

Po ekspresach przyszedł czas na kawę. No i się zaczęło. Arabica, Robusta, mieszanki, bla bla bla, o co chodzi? Na razie czuję się kompletnie zielona w temacie ale spokojnie, dokształcam się. Na początek postanowiłam zacząć od kawy, którą uwielbiałam kupować w barku w mojej dawnej pracy. Nie była gorzka, ani zbyt ostra, taka w sam raz. W końcu kiedyś zapytałam pań z barku co to za kawa i okazało się, że Lavazza. To podobno jedna z najbardziej popularnych włoskich kaw. Dla znawców – 100% Arabica. Pewnie cały sekret polega w jej sposobie wypalania, bo kaw, które w 100% składają się z Arabiki jest sporo a każda potrafi smakować inaczej. Niestety doczytałam się, że o smaku kawy może decydować nawet barista. Czyli sprzęt ten sam, kawa ta sama ale wykonawca inny więc rezultat się różni. Po prostu bajka. Pewnie dlatego od lat nie mogę trafić na ten smak, który zapamiętałam w tamtym nieszczęsnym barku. Jak kupię sobie wreszcie ekspres do kawy, to zamierzam kupić paczkę Lavazzy (np. Qualita Oro) i sprawdzić, czy uda mi się przygotować właśnie TAMTĄ kawę. Jeśli nie, to świat kawy stoi przede mną otworem i będę testować różne mieszanki aż znajdę nową, tę najbardziej smakującą, ulubioną kawusię pod słońcem. Chyba, że kiepsko mi to będzie wychodzić. Taka obawa też istnieje bo prawda jest taka, że najbardziej smakują mi potrawy i napoje przygotowywane przez innych, a nie mnie samą. Wiem, bez sensu. Więc może poproszę, przy okazji zakupu kolejnej kawy, mojego chłopaka o zrobienie mi kawy. Wytłumaczę o co chodzi w eksperymencie, oczywiście, a przy okazji nacieszę się tym, że ktoś zrobi mi kawkę...