Facebook

Nausznice!!!

Przez w Cze 29, 2015 w Moja moda, Moja uroda | 0 komentarzy

Od pewnego czasu mam lekkiego bzika na punkcie nausznic. Kolczyki zupełnie mi się znudziły. Kombinowałam czy by nie przebić sobie jeszcze w 2, 3 miejscach uszu i nie włożyć kolejnych kolczyków ale jakoś nie miałam ochoty bawić się w przekłuwanie, leczenie ran i obawy o to, jak mi się to wszystko zagoi. W dzieciństwie miałam problemy po przekłuciu uszu po raz pierwszy. Rany nie chciały mi się goić, po prostu masakra. Nausznice wydają się więc świetnym rozwiązaniem moich problemów. Jedna dziurka, szeroko rozstawiony kolczyk, świetny efekt. Czy nie mam racji? Źródło:...

Kolejny blog?

Przez w Cze 26, 2015 w Moja uroda | 0 komentarzy

Od pewnego czasu zastanawiam się nad ideą założenia kolejnego bloga… Takiego, na którym mogłabym zarabiać. Wiecie – lifestyle czy beauty, kulinaria. Mam znajome, które zaczynały rok temu, a już mogą pochwalić się bonusami od firm, zamówieniami na wpisy sponsorowane czy uczestnictwem w wielu spotkaniach blogerów. Na takich pogaduszkach nie tylko popija się kawę i dyskutuje o nowej fryzurze Kasi Tusk ale też można wylosować całkiem sporo fajnych paczek z produktami różnych firm. Do tego dziewczyny ciągle się doszkalają, wymieniają sposobami na zarabianie lepszych pieniędzy na takiej działalności. Jednym słowem – biznes. Kobiety potrafią jednak być przedsiębiorcze. Pamiętam, że jakiś czas temu trochę podśmiewałam się z koleżanki, która założyła bloga z koszmarnymi grafikami w tle, z masą mrugających bannerów i zdjęciami swojego nieco koszmarnego makijażu na każdy dzień. Po kilku latach ta sama dziewczyna zaczęła na blogu zarabiać całkiem niezłe pieniądze. Reklamuje swoje usługi jako makijażystka, regularnie spotyka się z innymi blogerkami modowymi, dostaje zlecenia na teksty i ma coraz więcej czytelników. Każdy musi od czegoś zacząć i nie od razu Rzym zbudowano czy coś takiego 😉 Ten blog miał być odstresowywaczem, miejscem na wyrażanie swoich opinii, nie sposobem na utrzymanie. Nie zabiegam o czytelników, nie spotykam się z innymi blogerkami, nie ukierunkowałam działań na urodę czy koty 😀 A może powinnam była. Nie narzekałabym wtedy, że nie stać mnie na spełnienie swoich...

Wakacje marzeń

Przez w Cze 23, 2015 w Mój czas wolny, Moje hobby | 0 komentarzy

Zaczęłam planować powoli wakacje. Ciężka sprawa. Wydatki, brak zdecydowania. Lekki koszmar. W ramach odprężenia postanowiłam zaplanować sobie wakacje marzeń czyli zrobić listę miejsc, które odwiedziłabym gdybym miała nieograniczony budżet. Wiecie – sky is the limit. W końcu marzyć można zawsze, kto mi zabroni? Na pierwszy rzut poszły stolice europejskie – Londyn, Paryż, Rzym. Od wieków marzę o tym, żeby je odwiedzić. Wprawdzie bilety lotnicze są teraz naprawdę tanie ale koszty noclegów, wyżywienie czy po prostu dojazd z lotniska do miasta docelowego już do tak tanich nie należą. Inna rzecz, że planowanie takiej podróży to też niemałe wyzwanie. Samo ustrzelenie tanich biletów to mega fuks. Często w jedną stronę jest tanio ale w drugą cena lotu jest już normalna. I tak odkładam wyprawy na lepsze czasy, a kiedy one nadejdą, tego już nie wiem. No ale miało być o marzeniach… Potem trochę egzotyki – Japonia, Tajlandia, Chiny. Jakiś miesiąc w podróży, żeby wreszcie zakosztować smaków Azji, sprawdzić na czym polega fenomen tych kultur, nauczyć się jeść pałeczkami 😉 Na koniec USA – Nowy Jork, Los Angeles, San Francisco. Znam te miejsca tylko z filmów. Byłoby niesamowicie stanąć na Manhattanie czy w Cenral Parku i pooddychać amerykańskim powietrzem, zjeść hot doga czy napić się pysznej latte ze Starbucksa. Teraz tylko potrzebuję małej wygranej w Totka i kilku miesięcy na spełnienie moich podróżniczych marzeń. Kto wie, może kiedyś się uda. W końcu żeby wygrać, trzeba grać. W ostateczności każdego przecież stać na marzenia,...

Magia sprzątania

Przez w Cze 20, 2015 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Japonka Marie Kondo inspiruje ludzi na całym świecie pomagając im uporać się z niepotrzebnymi rzeczami w mieszkaniach! Brzmi to nieprawdopodobnie ale nawet gwiazdy takie jak Sigourney Weaver czy Jamie Lee Curtis korzystają z rad tej specjalistki i porządkują swoje domy według jej sugestii. Co takiego magicznego proponuje nagle Marie Kondo? Otóż wymyśliła ona metodę sprzątania, która nazywa się KonMari, a polega na pozbywaniu się wszystkiego, co nie daje „promiennej radości”. W praktyce ta roześmiana azjatka sugeruje nam, abyśmy pozbyli się z naszych domów wszystkiego, co nie wzbudza pozytywnych emocji. Stare ubrania, bibeloty czy sprzęt RTV – pozbądźmy się ich a poczujemy się lepiej! Muszę przyznać, że ma to jak najbardziej sens, tylko jak pozbyć się takich rzeczy, gratów, które zbieraliśmy przez wieki? Łatwo nie będzie. Zacząć powinniśmy, wg Marie Kondo, od ubrań, przez książki, dokumenty, różności aby zakończyć na pamiątkach. Dzięki takiej kolejności mamy szansę nie poddać się na samym początku robienia takich porządków. Fajnym rozwiązaniem jest też porządkowanie rzeczy wg kategorii, a nie lokalizacji. Zamiast więc rozpoczynać sprzątanie od danego pomieszczenia, powinniśmy raczej wybrać sobie daną kategorię rzeczy – czyli ubrania, książki i każdego dnia, sukcesywnie porządkować je w całym naszym mieszkaniu, a przy okazji oczywiście wyrzucać te, które nie wzbudzają pozytywnych emocji. Proste? W sumie wydaje się, że tak. Ciekawe co by na to powiedziała Perfekcyjna Pani Domu...

Uwaga – internet poszukiwany

Przez w Cze 17, 2015 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Coraz częściej zaczynam ruszać na miasto nie tylko z telefonem ale i z tabletem. Dzięki temu mogę oglądać nawet filmy w autobusach, słuchać swobodnie muzyki czy rozmawiać na czatach ze znajomymi. Rozwiązanie jest o tyle dobre, że nie obciąża tak bardzo mojego telefonu – tzn. baterii bo ta niestety szybko mi się rozładowywała co było niemałym problemem kiedy chciałam się do kogoś dodzwonić. Jest tylko jedno ALE – tablet potrzebuje też dostępu do neta, a udostępnianie go przez telefon zżera mi baterię ;-/ Dlatego postanowiłam poszukać jakiegoś rozwiązania niezależnego czyli routera z kartą do internetu czy czegoś podobnego. To, czego potrzebuję to mobilny internet na kartę. Czeka mnie więc przebijanie się przez oferty operatorów i znalezienie tej najlepszej dla siebie. Na pierwszy ogień idzie Orange. Zastanawiam się czy decydować się na abonament z routerem czy może kupić sam router i tylko dokupić kartę z internetem. Koszty samych modemów nie są tak wielkie, nie wiem tylko czy niedługo nie zmienię zdania odnośnie tabletu. W końcu niedługo kończy mi się abonament na telefon i może razem z nową taryfą zdecyduję się na bonus w postaci tabletu i routera z internetem – bo takie propozycje już dostawałam. Zawsze mogę pozbyć się jednego z tabletów i mieć kasę na opłacanie abonamentu za internet przez jakiś czas. Muszę chyba zadzwonić na kilka infolinii i sprawdzić jakie propozycje mają dla mnie różni operatorzy. Na pewno znajdę jakieś sensowne rozwiązanie. Ostatecznie zmienię telefon na taki, który wytrzyma mi dłużej z udostępnionym internetem i tylko zwiększę sobie pakiet...