Facebook

Problem z butami

Przez w Kwi 25, 2015 w Moja moda | 0 komentarzy

Od pewnego czasu poszukuję butów. Wiem, pomyślicie, że jako przedstawicielka płci pięknej mam wobec pary obuwia szczególne wymagania – moda, fason, przeznaczenie, kolor czy co tam jeszcze. Nie, poszukuję zwykłych, najlepiej czarnych półbutów lub balerinek. Na co dzień i czasem od święta. Takich mega wygodnych i niezawodnych. Najlepiej skórzanych bo moje doświadczenia z tzw. „skórą ekologiczną” są dość nieprzyjemne. To naprawdę zdumiewające, że w balerinach stopa może się tak bardzo pocić… Przejrzałam trochę ofert sklepów internetowych i stanęło na 2 parach butów – balerinach właśnie i trampkach. Do tego drugiego rodzaju obuwia pałam niezmiennie wielką miłością od lat. Wygodne, uniwersalne i dobrze pasujące do każdej stylizacji. Miałam już czarne, teraz czas na białe choć podobają mi się w każdym możliwym kolorze. Podobnie jak tzw. „czeszki” czyli obuwie sportowe z lat mojego dzieciństwa. Pamiętam, jak na przerwach między lekcjami grałam w nich „w gumę” na szkolnych korytarzach. Piękne wspomnienia. Szkoda, że musiałam tyle lat zaczekać aby na nowo rozgościły się na polskim rynku. Mam więc obecnie czeszki w kwiatki po czarnych i klasycznych – białych. Na koniec są jeszcze „cielaki” czyli półbuty z zamszowej delikatnej skóry, które są mega wygodne i pasują do naprawdę wielu zestawów ubrań. Może nie są zbyt popularnym obuwiem wśród kobiet ale dziewczyny wybierają je naprawdę często – głównie ze względu na wygodę chodzenia w nich. I takim sposobem uzbierało się już kilka obowiązkowych par butów w mojej szafie. A nie wspomniałam nawet o szpilkach, butach do biegania czy innych, które są mi absolutnie i koniecznie potrzebne do normalnego funkcjonowania...

Operatorze mój, co mi dasz?

Przez w Kwi 22, 2015 w Moja uroda | 0 komentarzy

Wielkimi krokami zbliża się koniec mojej obecnej umowy u operatora, który już rozpoczął akcję wydzwaniania do mnie z ofertą przedłużenia abonamentu. Rozumiem, ma do tego prawo już 6 miesięcy przed końcem umowy więc zaczął działać. Przy okazji ostatniego przedłużenia umowy miałam niemałe problemy z telefonem, który okazał się być wadliwy, a kiedy oddałam go do serwisu to nagle model ten stał się nieosiągalny. Tak, po prostu zniknął z oferty i nie dało rady go dostać. A wybierałam go długo, porównując modele, parametry, ceny. W ramach rekompensaty został mi zaproponowany inny model, który okazał się być niesamowicie irytująco powolny. Dostałam bowiem telefon z dużo gorszymi parametrami technicznymi i nie było opcji otrzymania lepszego. Po prostu nie. Wtedy postanowiłam sobie, że umowy przedłużać nie będę i jak tylko wygaśnie przejdę na kartę. Wtedy jako zwykły szary obywatel bez abonamentu, który nagle postanawia pomyśleć o jego wykupieniu byłabym dużo lepiej traktowana niż obecnie. Cały czas rozważam taką opcję, tak się wtedy zdenerwowałam. W każdym razie… oferta abonamentowa to nie wszystko ponieważ poważnie zastanawiam się nad nowym telefonem. Wiemy, że teraz smartfony robione są tak, by wytrzymać ok 2 lat, akurat do kolejnego abonamentu. Mój obecny należy właśnie do takich standardowych, wytrzymujących 2 lata smartfonów. Dlatego czas na zmianę. Od dawna chodzą mi po głowie Xperie. Prosty, piękny design, odporność na wodę i kurz, świetne parametry techniczne. Faajne są. Prawda?    ...

Kuchenny bzik w ceramicznym wydaniu

Przez w Kwi 20, 2015 w Mój dom | 0 komentarzy

Od jakiegoś już czasu bardzo popularne są noże ceramiczne. Teoretycznie ceramiczne a w praktyce stalowe z powłoką ceramiczną. Produkowane są we wszystkich kolorach tęczy i cieszą się dużą popularnością jako produkty promocyjne w supermarketach i dyskontach. Właśnie ale jak to jest z tym ceramicznym ostrzem. Postanowiłam poszukać nieco informacji o tym, jak robione są takie noże i okazuje się, że po spieczeniu dwutlenku cyrkonu w temperaturze około 1400 °C przez 5–12 godzin nóż ceramiczny ma twardość 8,5 w skali Mohsa, przy czym twardość stali wynosi 7-7,5, a diamentu 10 jest więc moc w takim nożu. Poza tym są bardzo lekkie, nierdzewne, obojętne chemicznie więc nie zmieniają smaku i koloru potraw (nie wiedziałam na przykład, że zwykłe noże mogą zmienić smak sałaty i surowych ogórków…). Mam wielką ochotę spróbować podziałać takim nożem w kuchni. Krojenie nim czegokolwiek jest pewnie tak przyjemnie jak krojenie masła. Muszę tylko uważać na mięso z kością, ponieważ te cuda, mimo tak gigantycznej twardości są kruche i mogą nam się ukruszyć bądź nawet rozbić jak szkło. Z pewnością jeśli zainwestuję pieniądze w jakieś naprawdę dobre noże to będę ich używać z prawdziwym namaszczeniem. Może dzięki temu zapomnę wtedy o stresie związanym z przygotowywaniem skomplikowanych potraw dla moich znajomych 😉 Kuszą mnie te cuda i pewnie nie zechcę poddać się reklamom marketów i nie kupię zwykłych stalowych noży z powłoką ceramiczną. Jak szaleć to szaleć. Namówię mamę na zakup zestawu 3 noży i poproszę o jeden z nich. W końcu 2 zostaną w domu, a 2 to już bardzo dużo jak na potrzeby gospodyni...

Kiedy znajomi wezmą nas z zaskoczenia…

Przez w Kwi 19, 2015 w Mój czas wolny, Mój dom | 0 komentarzy

Na pewno każdy z nas ma takich znajomych, którzy wpadają niezapowiedziani i bardzo się dziwią, kiedy jesteśmy w tzw. „proszku”, nie przygotowani, rozczochrani czy zaspani, kiedy oni akurat postanowili nas nawiedzić. Zazwyczaj kończy się na pogaduchach przy kawie i czymś słodkim. Właśnie, tylko nie zawsze mamy w domu to małe słodkie, kiedy tak bardzo go potrzebujemy. Możemy oczywiście robić sobie porządne zapasy i trzymać kilka paczek ciasteczek na takie okazje ale niestety praktyka pokazuje, że kiedy ma się takie ciasteczka cały czas pod ręką to bardzo szybko znikają. Dlatego najlepiej jest podczas rozmowy ze znajomymi zrobić szybkie ciacho i podać je na świeżo. Może większości z Was zrobienie ciasta czy ciastek wydaje się być czymś czasochłonnym i skomplikowanym ale wierzcie mi, że to wcale nie musi być takie wielkie wyzwanie. Możemy mieć w lodówce płat ciasta francuskiego, dzięki niemu szybko przygotujemy ciastka, koperty z marmoladą albo jabłkami albo pikantne paluchy z serem. Wszystko w ciągu ok. 20-30 min. Innym pomysłem jest upieczenie muffinek. Ciasto na nie przygotujemy w kilka minut, pieczenie to kolejnych max. 20. Jeśli jeszcze kuchnie mamy otwartą na salon, to zadanie mamy tym bardziej ułatwione. Nie przerywając dyskusji z naszymi gośćmi przygotowujemy szybko słodkości, których zapach jest tak cudowny, że takie spotkanie na pewno dobrze będzie się wszystkim kojarzyć. Domowa piekarnia zastąpi sklepowe ciacha i da nam +100 do dumy 😉 Nie bez powodu developerzy za granicą, przed pokazaniem domu potencjalnym kupcom, pieką specjalnie ciasteczka. Zapach mocno wpływa na nastrój i...

Kocioedukacja

Przez w Kwi 18, 2015 w Moja uroda | 0 komentarzy

Kociego tematu ciąg dalszy… W najbliższym czasie czeka mnie trochę podróży, które zamierzam odbyć z moim futrzastym dlatego kombinuję jak najlepiej się do tego przygotować. Wiem, że małym dzieciom bierze się teraz po prostu tablet i spokój ale mój kot zdecydowanie potrzebuje innej rozrywki (choć swoją drogą widziałam aplikacje dla kotów na tablety). Na szczęście nie ma choroby lokomocyjnej więc podróż powinna upłynąć dość spokojnie. Czeka mnie autobus, bus i prawdopodobnie pociąg. O ile autobusu i pociągu się nie boję, to na myśl o podróży z kotem busem jestem przerażona. Przede wszystkim boję się, że kierowca nie wpuści mnie do środka ze zwierzakiem. Wprawdzie będę pakować kota w kontener ale jednak co zwierzak to zwierzak, a komfort pasażerów jest najważniejszy więc może się trafić alergik czy po prostu pan, który zwierzaków w komunikacji publicznej nie trawi i wtedy wysiadka. Na szczęście ten odcinek nie będzie zbyt długi i mam nadzieję, że jakoś udobrucham kierowcę i pasażerów by pozwolili nam spokojnie dojechać do domu. W każdym razie… Postanowiłam przygotować się teoretycznie przed tymi wojażami i trochę poczytać o transporcie futrzaków różnymi środkami lokomocji. Trafiłam na stronę Kociarze, na której jest forum posiadaczy kotów. Widać, że dopiero się rozkręcają ale można już teraz znaleźć sporo informacji od innych kotoposiadaczy. Przy okazji poczytałam sobie o wyprowadzaniu kota na balkon czy podawaniu leków. Kociarze potrafią się świetnie zrozumieć więc posty o poszukiwaniu kota przez kilka godzin w niewielkim mieszkaniu zdecydowanie do mnie dotarły… Tak, potrafię się połączyć w tym bólu, kiedy kot zaszyje się w jakimś pudle na szafie, a my akurat spieszymy się na ważne spotkanie i jednak chcemy go zobaczyć całego i zdrowego przed...