Facebook

Chyba się zakochałam…

Przez w Mar 19, 2015 w Mój dom | 0 komentarzy

Wspominałam już o moich marzeniach związanych z posiadaniem ekspresu ciśnieniowego, prawda? Właśnie, w takim razie wyobraźcie sobie, że znalazłam idealnego kandydata z którym mogłabym dzielić moje życie wypełnione zapachem pysznej kawy… Trafiłam na model ekspresu firmy Krups – EA9010 – automatyczne cudo z kolorowym ekranem dotykowym, które jest w stanie przyrządzić mi jedną z 17 rodzajów kaw. Ja myślę, że prędko byśmy się sobą nie znudzili, to na pewno. Wzmianka o dwustopniowym systemie do spieniania mleka spowodowała u mnie ślinotok. Mam słabość do mlecznej pianki, uwielbiam kawę latte i cappuccino. Kiedy mają gęstą, kremową pianę to zawsze odpływam. Dlatego na kawę z dobrej kawiarni nigdy mi nie szkoda pieniędzy. Płacę nie tylko za smak i obudzenie się ale za wspomnienia, za doznania, za chwilę niebiańskiej rozkoszy. Bałam się policzyć ile wydałam na wszystkie moje niebiańskie kawy ale może to dobry moment na takie podsumowania bo mój piękny Krups nie jest ekspresem z najniższej półki i chyba muszę zacząć przygotowania w rodzinie do zbiórki pieniędzy na ten jakże szczytny cel. Na tę inwestycję na przyszłość i narzędzie do poprawy humoru, oczywiście w całej rodzinie, a jakże, niech każdy wpada kiedy ma ochotę 🙂 A tak poważnie to jestem trochę w kropce. Na rynku jest tak ogromny wybór ekspresów, że mam zupełny mętlik w głowie. Nie wiem już na jaki się zdecydować – czy wybrać coś z ekonomicznych linii czy zainwestować w coś, co będzie działać przez lata. Kolega ma ekspres automatyczny i bardzo go sobie ceni, tym bardziej, że jest raczej zabieganym człowiekiem i każda minuta jest dla niego cenna. Wygoda w użytkowaniu ekspresu automatycznego jest bezsprzeczna. Pozostaje tylko uzbierać...

Karma dla kota potrzebna od zaraz

Przez w Mar 16, 2015 w Mój dom | 0 komentarzy

Jeśli nie wiecie jakie są koty, to zaraz Was uświadomię. Otóż, są straszne! Pod względem preferencji pokarmowych oczywiście. Po prostu okropne. Mój szanowny futrzasty grymasi mi już z kolejną karmą. Nie bardzo chce ją jeść, a czasem nawet zostawia mi wyraźne oznaki dezaprobaty w postaci wymiocin na wycieraczce. Idę więc po raz kolejny do sklepu zoologicznego żeby zapytać sprzedawcę o polecaną karmę. Nie wiem który to raz ale powoli zaczynam się irytować. Starałam się kupować karmy, które zawierały jak najwięcej składników pochodzenia zwierzęcego ale mój kot chyba po prostu jest bardziej wegetarianinem. I patrzy na wygląd karmy. O to zdecydowanie. Szaro-bure granulki nie wchodzą w grę. Nie ma opcji. Muszą być kolory, karma ma pachnieć i najlepiej żeby jeszcze miała różne kształty granulek. To wynika z moich obserwacji. Dlatego po namowie znajomego mam zamiar zapytać o kilka nowych karm, w tym o Friskies. Polecał mi karmę z chrupiącymi i miękkimi cząsteczkami. Podobno jego futerkowiec się zajada. Skład przebadany i polecany dla wybrednych kotowatych. Jest więc nadzieja, że spotka się z akceptacją mojego marudzącego zwierzaka domowego. Nawet jeśli nie, to mam jeszcze kilka opcji. W ostateczności będę kupować róże karmy na zmianę. Podejrzewam, że Friskies będzie jedną z nich. Widziałam z jakim apetytem pochłaniał ją kot mojego znajomego. Musi się udać. Patrząc na te kolorowe chrupaki sama mam ochotę chociażby ich powąchać. Może mój kot jest jakimś smakoszem-estetą? Nie wiem, naprawdę ale trzeba przyznać, że koty potrafią być wybredne, nie ma co. Nastały trudne czasy dla właścicieli,...

Herbata, kawa, mate czy magnez?

Przez w Mar 9, 2015 w Mój dom | 0 komentarzy

Mam niskie ciśnienie, to fakt. Dlatego staram się znaleźć skuteczny sposób na jego podbicie. Piję na co dzień sporo herbaty ale czasami, w taki dzień jak dzisiaj, potrzebuję konkretnej dawki czegoś skutecznego, co podniesie mnie z łóżka. Kawa Zawiera kofeinę, która jest w stanie dość szybko podnieść mi ciśnienie ale też doprowadza do zejścia, które wpędza mnie w stan gorszy od wyjściowego. TAK dla kawy ze względu na smak ale na dłuższą metę nie jest to najlepsze wyjście z opresji. Yerba Mate Odkrycie ostatnich lat, genialne ziele, które ma mnóstwo właściwości. Zawiera furę witamin i jest w stanie dać mi energię nawet na całą noc. Minus – smak. Wprawdzie są mieszanki z dodatkiem trawy cytrynowej, mniej gorzkie, mniej mocne ale mate prawie zawsze będzie smakować podobnie czyli dość mało fajnie. Beata Pawlikowska i Wojciech Cejrowski piją stale i namiętnie. Pewnie już przywykli do tego smaku. Wierzę, że się da. Ja jestem na etapie „blee”. Magnez Tabletki do połykania, tabletki musujące – wszystko fajnie, można łykać ale czy tak bardzo na zdrowie. No i ile z tego wszystkiego jest w stanie przyswoić nasz organizm? Okazuje się, że niezbyt wiele. Więc po co łykać chemiczne suplementy? Bo tak jest wygodnie, szybko i zazwyczaj dość smacznie. Niestety żyjemy w świecie, w którym liczy się nasza wygoda. Producenci takich suplementów tylko zacierają ręce i podstawiają nam żelki witaminowe, lizaki, cukierki. Samo zdrowie. A jabłek nie ma komu kupować. Owoce są niemodne i już nie tak skuteczne. W takim razie co? Rozsądek. Kawa od czasu do czasu, dla smaku, dla przyjemności, mate jak mam naprawdę dużo pracy, a powieki są ciężkie jak nie wiem co. Magnez raz na jakiś czas, chyba dla smaku. Niech będzie, dałam się skusić. A na co dzień jabłka, owoce, witaminy, bo tak jest najzdrowiej...

Czas na spełnienie kawowych marzeń…

Przez w Mar 8, 2015 w Mój dom | 0 komentarzy

Tak sobie rozmyślam o nim od co najmniej kilku lat. Sprawdzam różne modele, obserwuję nowe trendy w postaci kapsułowej i marzę i narzekam, marudzę i tęsknię. Wzdycham kiedy widzę go u kogoś innego, jak robi to u innych i jak robi to świetnie. Mój mały wymarzony ekspres ciśnieniowy 🙂 Tak na poważnie, to zaczęłam rozważać zakup ekspresu do mieszkania (o, na przykład tej firmy). Teraz najbardziej popularne są ekspresy kapsułowe. Jest to bardzo wygodna opcja, ponieważ nie trzeba myśleć o kupnie kawy, czyszczeniu kolby czy dyszy do spieniania mleka. Przygotowanie pysznej kawy zajmuje chwilę, a nam do wyrzucenia pozostaje tylko pusta kapsułka po kawie bądź dwie – po kawie i mleku. W kubku mamy z kolei nawet warstwową, świetnej jakości kawę jak z kawiarni. Kiedy jednak kilka lat temu zaczęłam marzyć o takim urządzeniu, to na rynku były prawie wyłącznie ekspresy kolbowe i automatyczne. Te pierwsze były w zasięgu moich możliwości finansowych, nawet wybrałam sobie kilka fajnych modeli, jednak do zakupów w końcu nie doszło, a szkoda. Pozostałam z moimi marzeniami przez kilka kolejnych lat. Chyba najbardziej zaawansowane i optymalne dla każdego prawdziwego kawosza są ekspresy automatyczne. Łączą opcję doboru każdego możliwego rodzaju kawy z minimalnym zaangażowaniem w jej przygotowanie. Bo właśnie w przypadku kapsułowych trochę brakuje mi opcji wyboru kawy. Mam swoje ulubione gatunki, których próżno szukać w kapsułkach. A poza tym czasami mam ochotę bardziej na mleko z kawą niż kawę z mlekiem czyli na naprawdę duże kombinacje. Pewnie skończy się na tym, że postawię na samodzielność i wybiorę zwykły ekspres ciśnieniowy – kolbowy i już. Przynajmniej zdobędę umiejętności baristy, kto wie do czego może mi się to jeszcze przydać w życiu...

Za dużo godzin na Fejsie

Przez w Mar 5, 2015 w Moja uroda | 0 komentarzy

Może trochę przesadziłam z tym Fejsem ale prawdą jest niestety, że od wlepiania oczu w ekran komputera mam ostatnio spore problemy z oczami. Są przesuszone, zmęczone, pieką mnie a czasami już nawet bolą. Wiem, że klimatyzacja w biurze nie pomaga, tak, jak nie pomogła moim zatokom… Kilka lat temu musiałam w końcu umówić się z okulistą, bo te moje dolegliwości oczu stały się naprawdę poważne. Stanęło na tym, że dostałam jakieś krople, może nawet antybiotyk do oczu, które musiałam zakraplać 3xdziennie. Dla mnie to był prawdziwy koszmar, bo nie lubię tego bardziej niż leczenia zębów czy zastrzyków albo pobierania krwi. Widok spadającej do oka kropli płynu sprawia, że wpadam w panikę. Wiem, zupełnie bez sensu… Może wiele wyjaśni fakt, że boję się wody. Nie pływam, nie poruszam się po wodzie, nawet nie przepadam za kąpielami w wannie pełnej wody. Nawet jeśli towarzyszy jej fura piany. Po prostu boję się wody, chyba w niemalże każdej postaci. Kiedy jednak moje oczy stwierdziły, że absolutnie i ostatecznie mam im pomóc, wtedy postanowiłam wpaść do jakiejś apteki po pomoc. Potrzebowałam czegoś dobrego i bez recepty. Po drodze zahaczyłam jeszcze o drogerię i trafiłam na Bepanthen Eye – krople do oczu. Dotychczas marka ta kojarzyła mi się z kremem, jakiego używa moja siostra do pielęgnacji mojego bardzo nieletniego siostrzeńca. Krem bardzo chwaliła, postanowiłam więc przetestować krople. I dały radę. Fajne jest to, że są poporcjowane. Kiedyś kupiłam tzw. „sztuczne łzy”, które były w buteleczce więc musiałam je zużyć w niedługim czasie. Automatycznie reszta płynu była do wyrzucenia :-/ Patent Bephantenu mi się bardzo podoba, podobnie jak to, że są dostępne w mojej ulubionej drogerii...