Facebook

Doszkalam się…

Przez w Mar 29, 2015 w Mój dom | 0 komentarzy

Wspominałam o potrzebie kotowatego doszkolenia się, prawda? Właśnie, nadszedł czas na pogłębianie kociej wiedzy. Jako, że jestem wielką fanką wszelkich kursów online, to i tym razem postanowiłam poszukać szczęścia w sieci. Przy okazji poszukiwania tej jedynej i najlepszej karmy dla swojego futrzaka trafiłam na stronę Puriny poświęconą opieką nad kotem. Fajnie, że producenci karm nie myślą jedynie o promowaniu swoich produktów ale też o doszkalaniu właścicieli kotów w zakresie odpowiedniej nad nimi opieki. Tematy takie jak: opieka dentystyczna, wakacje z kotem czy na początek przygotowanie mieszkania dla małego kota albo nauka korzystania z kuwety. Ja radziłam się głównie znajomych ale jak tak czytam te artykuły, to przyznaję, że zabrakło mi kilku fachowych rad. Konieczność regularnych kontroli uszu, oczu, nosa i pyszczka kota nie była mi znana. Czuję, że nieco zaniedbałam mojego futrzaka. Powinnam go regularnie badać żeby uniknąć problemów zdrowotnych. Wiem, że w uszach mogą rozwijać się bakterie, które mogą odpowiadać za późniejsze infekcje. Kamień nazębny może prowadzić do sporych problemów z jedzeniem. Wielu właścicielom zwierzaków wydaje się, że opieka nad nimi to nic wielkiego. Karmienie, zmiana kuwety, głaskanie a od czasu do czasu wyczesanie sierści. No niestety, jeśli chcemy być naprawdę odpowiedzialni, to przydałoby się coś więcej. Znajoma miała kota chorego na nowotwór, inna psa chorego na białaczkę. Zwierzaki potrafią chorować jak ludzie i podobnie jak o ludzi trzeba zadbać o ich zdrowie, regularne badania, aby móc odpowiednio wcześnie zareagować w razie wykrycia jakiegoś...

Czas na wiosnę w menu

Przez w Mar 26, 2015 w Mój dom | 0 komentarzy

Po ostatnich głupich pomysłach pogody na sypanie śniegiem po 21 marca, ostatnie cieplejsze dni przywitałam z prawdziwą ulgą. Nawet szaro-bure pobocza zaczęły pokrywać się zielenią a nawet kwiatami. Ja automatycznie zaczęłam mieć tym większą ochotę na warzywa i owoce. Sałatki, kanapki ze świeżymi warzywami czy soki przecierowe albo te świeżo wyciskane, a do tego musli z owocami. Cuda. W związku z dietą i tak zdrowiej się odżywiam. Zaczęłam łapać się na tym, że uważniej czytam etykiety różnych produktów. Analizuję skład i unikam sztucznych dodatków czy konserwantów. Zabić mnie więc musi coś innego 😉 Ciągnie mnie czasami na działy dziecięce w poszukiwaniu tych najlepszych jakościowo soczków. Nie rzucam się na papki i przeciery. Nie jest ze mną aż tak źle ale mam ogromny sentyment do soczków z dzieciństwa – Bobo Frutów. Piliśmy je niestety rzadko z rodzeństwem bo czasy były jakie były i takie rarytasy nie były na porządku dziennym. Jednak smak tych soczków był naprawdę wyjątkowy. Dlatego teraz lubię się zakradać na półkę z tymi sokami z moich wspomnień i odświeżam je magicznym kliknięciem. Skład mają prosty i piękny. Do tego smakują tak inaczej od klasycznych soków. Nie są faszerowane chemicznymi aromatami i wzmacniaczami, a do tego nie są rozcieńczane. Mój super pomysł na powrót do przeszłości. Przy okazji kupuję je dla mojego siostrzeńca, który jest na etapie odkrywania takich małych cudeniek. Oczywiście za kilka lat będzie pewnie zafascynowany Coca Colą czy Pepsi, a soki będą dla niego obciachowe. Oby mu szybko przeszło. Jak mi...

Kociotestów ciąg dalszy…

Przez w Mar 25, 2015 w Mój dom | 0 komentarzy

Czas na kolejne teksty karmy. Kotowaty poprzednią przyjął raczej z optymizmem ale czeka na więcej. Tak, czas poszukać kolejnej tej ostatniej, najlepszej i jedynej. Zresztą, kogo ja chcę oszukać, na pewno na tej się nie skończy, nie ma takiej opcji. Nie wiem która to już karma ale mój kot pozostaje nienasycony. Teraz na tapetę idzie Purina ProPlan Housecat, no albo Sterilised. Pewnie wypróbuję obu i pewnie kot je polubi ale pewnie też zacznie po jakimś czasie łaknąć nowości. Ja go chyba skrzywiłam. Próbując go zadowolić stworzyłam prawdziwego potwora. Może powinnam poczytać poradniki dla właścicieli kotów, jakiś kurs zaliczyć i zweryfikować swoje metody wychowawcze bo poważnie obawiam się, że coś mogło pójść nie tak :-/ Wracając jednak do karmy – Housecat – stworzona dla lwów kanapowych, z formułą wspierającą pracę nerek, kontrolującą tworzenie się kul włosowych. Staram się pamiętać o kwestii sierści, bo kot mój szanowny posiada ją dość długą i o higienę dba mocno więc pewnie zajada tony sierści każdego dnia. Naczytałam się o przypadkach połknięcia przez koty tak dużych ilości sierści, a następnie zmagazynowania jej, że tworzyły się kule ważące chyba z kilogram. Do tego nie mam zamiaru dopuścić więc albo kupuję dodatkowy środek pomagający wydalać sierść albo dbam o jego zawartość w karmie. Wersja sterilised, jak sama nazwa wskazuje, została stworzona dla kastratów. U takich kotów występuje większe ryzyko wystąpienia schorzeń dróg moczowych. Dlatego staram się dobierać karmy mogące pomóc mi tego uniknąć. Ciekawe tylko jak zareaguje mój główny zainteresowany...

Intymnie…

Przez w Mar 24, 2015 w Moja uroda | 0 komentarzy

Są takie chwile w życiu dziewczyny, że musi poprosić o pomoc innych dziewczyn. Konkretnie o radę, opinię, informacje od tych, które testowały i które mają podobne problemy. Ja od pewnego czasu borykam się z problemem tzw. suchości miejsc intymnych. Niby natura powinna była sobie wszystko opracować, dopasować i uregulować a jednak w moim przypadku najwyraźniej coś poszło nie tak. Dlatego czuję się mało komfortowo. Zapisałam się już na wizytę do ginekologa ale na nią muszę jeszcze chwilę zaczekać, a chciałabym już coś z tym zrobić. Zaczęłam szukać jakiegoś środka, który mogłabym kupić bez recepty czyli od razu zacząć stosować i mam nadzieję, poczuć wreszcie ulgę. Trafiłam na informacje o żelu Vagisil. Ma on delikatnie nawilżać i łagodzić podrażnienia związane z niedoborem śluzu. Zawiera wyselekcjonowane składniki, bez agresywnych dodatków, substancji zapachowych i barwników. Brzmi więc zachęcająco. Bardzo uważam na skład kosmetyków czy ogólnie specyfików, które stosuję – co pewnie pamiętacie z postów dotyczących testów kosmetyków dla dzieci. Vagisil jest wyprodukowany na bazie wody oczyszczonej, nie ma w składzie żadnego oleju ani tłuszczu, nie plami też bielizny. Mam zamiar dać mu więc szansę. Jeśli borykacie się z podobnymi przypadłościami i testowałyście już ten żel – dawajcie znać. Każda opinia jest dla mnie cenna, zwłaszcza, że problem jest raczej „palący”, że tak zażartuję. Wiem, że z podobnym problemem muszą walczyć inne dziewczyny. Na studiach rozmawiałam z jedną, która miała z tego powodu naprawdę spore problemy. Znalazła w końcu jakieś rozwiązanie ale to było wieki temu i ja nawet nie pamiętam czy powiedziała mi jakie...

Czas na topienie Marzanny

Przez w Mar 21, 2015 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Kto z Was pamięta z dzieciństwa taki zwyczaj? Konstruowanie kukły ze słony i szmat, a następnie wrzucanie jej do rzeki, a to wszystko poprzedzone radosnym pochodem podczas godzin lekcyjnych? Tak, wspaniała tradycja, dzięki której można było się wyrwać ze szkoły. Zdaje się, że w niektórych przypadkach nawet Marzanna płonęła ale tego już tak nie pamiętam. Czytam sobie teraz o tej biednej Marzannie i znajduję informacje o karach za zaśmiecanie, o zanikaniu tradycji. Smutne to trochę. Pamiętam, że my mieliśmy z takiego wyjścia i topienia wiosennej kukły mnóstwo radochy. Teraz szkoły boją się kar za zaśmiecanie rzeki, obawiają się, że uczniowie zrobią w drodze coś głupiego więc nie organizują takich wyjść bojąc się odpowiedzialności. A podobno wystarczy tylko zrobić Marzannę z naturalnych materiałów, nie z butelek, folii i innych badziewek, które rzeczywiście mogą zaśmiecić rzekę czy strumień w który zostanie wrzucona. Trzeba tylko załatwić trochę słomy czy kwiatów suszonych i przecież coś uda się zmontować. A może nauczycielom i dzieciakom po prostu nie chce się teraz bawić w takie tradycje. Moja siostra pamięta pochody pierwszomajowe. Mówiła mi wiele razy, że bawiła się świetnie przebierając się i wędrując po ulicach, które na co dzień były dostępne tylko dla aut. W końcu było to niemałe święto. Mam wrażenie, że teraz nikomu się nic nie chce. Może się mylę, a może teraz są inne tradycje, które są odpowiednie do naszych czasów – jak np. ustawianie spotkań na Fejsie czy blogowanie...