Facebook

Nowy nałóg – marzenia

Przez w Sty 18, 2015 w Mój dom, Moje hobby | 0 komentarzy

Chyba każdy z nas lubi oglądać witryny sklepowe. Bo wyglądają ładnie i można pomarzyć o kupnie tych wszystkich pięknych rzeczy. Czasami można też coś kupić, coś, na co się czekało, zbierało pieniądze, wymarzyło. Otóż – teraz nie trzeba chodzić. Teraz wystarczy kliknąć w reklamę dostępną na Facebooku, a potem w kolejną i kolejną. Nagle okazuje się, że mamy kilka absolutnie ulubionych sklepów internetowych z rzeczami, których absolutnie potrzebujemy. Koszmar. Tysiące zdjęć ubrań, biżuterii, dodatków czy ceramiki, które są tak kuszące, że trudno jest nam oderwać od nich wzrok. Zaczynamy o nich marzyć, planować zakupy albo co grosza – kupować bez planowania. Takie sklepy są jak Ikea – wszystko jest w nich absolutnie piękne, potrzebne i nie wyjdziesz z nich bez zakupów. Niestety wpadam w coraz to nowe pułapki zaglądając do kolejnych sklepów tego typu. Kubek wiewiórka z ogonem czy komin z dzianiny w kolorze szarym – no absolutnie są mi w tym właśnie momencie niezbędnie potrzebne do życia. Gdyby to jeszcze nie kosztowało tyle, ile kosztuje… Jak uciec od tych cudowności? Ja najpierw zerkam na szafkę z kubkami, która jest wypchana po brzegi i spokojnie staram się wytłumaczyć sobie, że ona nie pomieści kolejnego egzemplarza najbardziej ulubionego kubka na świecie, nawet jeśli ten kubek ma ogonek i jest w kształcie wiewiórki. Po prostu nie. Potem przeliczam stan konta i znowu spokojnie wyjaśniam sobie, że w tym miesiącu mój budżet nie zniesie komina w kolorze szarym po bardzo okazyjnej cenie 100 zł. Nie, niestety nie. Po kilku minutach wewnętrznego buntu wracam do świata marzeń, przewijam, klikam, wybieram i dodaję do koszyka. Bo przecież wcale nie muszę pójść z nim do kasy, mogę sobie go tak po prostu wirtualnie ponosić. źródło obrazka:...

Moje smutne życie bez tabletu

Przez w Sty 15, 2015 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Wydawało mi się kiedyś, że tablet to taki gadżet, który dobrze, że jest, ale gdyby go nie było, to też dałoby się żyć. Właśnie – wydawało mi się. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Pewnego dnia dostałam wspaniałą wiadomość o wygranej w konkursie i nagrodzie, jaką dostanę, a nagrodą tą był właśnie tablet. Pomyślałam sobie – fajnie, będzie gadżecik, zabawka, będzie można zabrać na miasto zamiast laptopa. Kiedy jednak zaczęłam się nim bawić, sprawdzać wszystkie możliwości, to nagle okazało się, że fajnie ogląda się filmy w łóżku, wchodzi na Fejsa leżąc na kanapie i mając całkiem spory ekran do dyspozycji czy w końcu podróż już nie jest tak nudna, kiedy można obejrzeć fajny film nie musząc targać dużego i mało wygodnego laptopa. Moje życie stało się jakby piękniejsze. Teraz zastanawiam się, czy nie sprezentować takiego cuda mojemu chłopakowi. Zwłaszcza, że Orange ma teraz karnawałową promocję (http://www.orange.pl/kid,4002010828,id,4004117307,article.html), w której dostępne są fajne, nowoczesne tablety z nielimitowanym internetem LTE. Złotówka zamiast 149 czy 149 zamiast 409 to naprawdę mocne argumenty przemawiające za tym zakupem. Muszę zorientować się, który model będzie lepszy dla gracza, który zapewne szybko zechce zapełnić pamięć tabletu jakimiś niezbędnie potrzebnymi grami. Nie chcę wiecznie czekać na kolejny łut szczęścia, zwłaszcza, że takie okazje jak ta w Orange nie zdarzają się zbyt często. Może Gwiazdka już za nami, ale niedługo Walentynki… Zamiast przesłodzonych prezentów pełnych serduszek i innych badziewnych motywów, zainwestuję w coś, co naprawdę będzie świetnym prezentem, który każdego dnia będzie przypominał o mnie – najlepszej dziewczynie na świecie 😉 źródło...

Poznaj język w grodzie Kraka

Przez w Sty 9, 2015 w Mój dom | 0 komentarzy

Do Krakowa przygnały mnie studia. Szybko wpadłam w wir zajęć, spotkań ze znajomymi, a w końcu obowiązków związanych z pierwszą pracą. Potem studia się skończyły i głowę zaprzątała mi głównie praca. Jako ambitny młody człowiek chciałam znaleźć jak najlepszą, dającą jak najwięcej profitów. Wszystko fajnie, ale żeby taką zdobyć, trzeba wykazać się pewnymi umiejętnościami, między innymi naprawdę dobrą znajomością angielskiego. Język jest potrzebny nie tylko do wpisania w CV, ale też do codziennej komunikacji w firmie. W Krakowie jest bardzo wiele ofert pracy w korporacjach, więc podstawowym warunkiem jest komunikatywna znajomość języka. Ci, którzy wpisują sobie tę umiejętność w CV z nadzieją, że nikt tego nie zweryfikuje, z góry skazują się na porażkę. Rozmowa w języku angielskim odbywa się już na pierwszym etapie rekrutacji, co oznacza rozmowę z rekruterem najpierw przez telefon, potem podczas pierwszego spotkania i w końcu podczas assessment center – czyli konfrontacji z innymi kandydatami i przedstawicielami zatrudniającej firmy. Chcąc więc podnieść swoje kwalifikacje postanowiłam zapisać się na dobry kurs angielskiego. Wybór padł na Speak Up. Moi znajomi byli tam na kursach językowych i bardzo je chwalili, postanowiłam więc spróbować podszlifować swój język w tej właśnie szkole. Spodobało mi się ich podejście do ucznia, wyposażenie sal i materiały dydaktyczne jaki dostałam. Fajnym rozwiązaniem okazał się Klub Ucznia, w którym mogłam swobodnie porozmawiać z innymi kursantami o wszystkim i o niczym. Nie miałam wtedy wrażenia, że jestem na nudnym kursie. O taką naukę mi chodziło. Po kilku miesiącach bez obaw podchodziłam do rozmów rekrutacyjnych. I znalazłam pracę, w której było naprawdę fajnie 😉 źródło obrazka:...

Szczęśliwa kobieta to dziergająca kobieta

Przez w Sty 7, 2015 w Moja uroda | 0 komentarzy

Z pewnością wszyscy kojarzymy obrazki, zwłaszcza z filmów będących ekranizacją brytyjskich powieści dla kobiet, na których pięknie ubrane damy siedzą w salonie, przy kominku i szydełkują albo coś innego dziergają. Generalnie siedzą i zajmują ręce jakąś dłubaniną. Co ciekawe, czytałam kiedyś, że jeśli dotyka się wewnętrzną część dłoni, to działa to uspokajająco, dlatego głaskanie zwierzaków uspokaja, podobnie jak robótki ręczne 😉 Dlatego kobiety dziergały – ponieważ był to świetny sposób nie tylko na zajęcie fury wolnego czasu ale też na nerwy. W końcu siedzenie przez cały dzień w gorsecie musiało wkurzać niesamowicie… Zauważyłam w ostatnim czasie całkiem sporą modę na rękodzieło – a szczególnie robienie czapek, kominów na drutach, nawet swetrów, poza tym też na szycie. Bardzo jest to pocieszające, bo jak kilka lat temu zajmowałam się takimi sportami wyczynowymi, to nie spotkało się to z wielką aprobatą otoczenia. Uznano to za coś, co po prostu nie ma sensu – bo można kupić i bo strata czasu. A teraz fajnie jest mieć coś, co zostało zrobione ręcznie, przez ileś tam godzin. Taka moda. I bardzo mi się ona podoba. Jedną z blogerek, która bardzo dużo miejsca poświęca temu tematowi jest Zuza – autorka bloga http://www.sannaslandofillusion.com/. Jej blog mogę śmiało polecić nie tylko wielbicielom fatałaszków i wspomnianych robótek ręcznych ale też estetom, ponieważ wygląda pięknie (blog w sensie ale Zuza też jest całkiem całkiem), klarownie i naprawdę miło się go przegląda. Zuza jest również wielbicielką ładnych wnętrz i futrzastych do nich dodatków – ma kota, którego również często...

Bułgaria znowu w cenie

Przez w Sty 5, 2015 w Moje hobby | 0 komentarzy

Wczasy w Bułgarii, które były marzeniem naszych rodziców, znowu są w modzie. Nasi rodziciele na pewno byliby w szoku, że wybieramy się w to samo miejsce, w którym oni byli z nami kilkadziesiąt lat temu maluchem, z własnym prowiantem, po długiej i wyczerpującej drodze. Ba, może nawet sami skusiliby się na odwiedzenie starych bułgarskich kątów. Jednak teraz nie musieliby martwić się o standard pokoi czy w ogóle o to, czy jakakolwiek kwatera będzie wolna kiedy wreszcie dotrą. Te mroczne czasy odeszły i miejmy nadzieję, już nigdy nie wrócą. Teraz kwaterę rezerwuję z domu, a dokładniej z kanapy w dużym pokoju. Szybko, komfortowo i bezpiecznie – tak się teraz rezerwuje wakacje. Ech, gdyby to wszystko było takie proste kilkadziesiąt lat temu… Już słyszę, jak moja mama wzdycha widząc możliwości, jakie mamy obecnie. Możemy znaleźć sobie nocleg w wybranym regionie Bułgarii. Zdecydować, czy chcemy mieć dostęp do internetu, kominek, zmywarkę, pralkę czy może saunę, jacuzzi albo też dostęp do basenu czy grilla. Jeśli chcemy znaleźć apartament znajdujący się do 5 km od morza albo do 10 km od jeziora – nie ma problemu, wszystko jest jak najbardziej do znalezienia. Ba, możemy nawet wyszukać apartament, w którym będziemy mogli zamieszkać z naszym kochanym czworonogiem. Jak już zdecydujemy się na wszystkie interesujące nas opcje, czekamy na wyniki i tylko przeglądamy zdjęcia naszych przyszłych wakacyjnych apartamentów. Sama przyjemność. Prawdę mówiąc to możliwości mam tak wiele, że teraz nie wiem na co dokładnie się zdecydować…   Zobacz tu ofertę apartamentów na wakacje w Bułgarii   źródło obrazka:...