Facebook

Co przeraża mnie w prowadzeniu auta

Przez w Gru 19, 2014 w Moje hobby | 0 komentarzy

Muszę od razu zaznaczyć, że nie mam prawa jazdy. Po prostu, jakoś tak wyszło. To jedno z tych marzeń, które dopiero zamierzam zrealizować. Kiedyś. W bliżej nieokreślonej przyszłości. Przyglądam się więc młodym adeptom tej sztuki, którzy bardzo starają się nie przejeżdżać mnie na pasach. Niestety, nie ufam im na tyle, żeby wchodzić swobodnie na te pasy, kiedy auta nadjeżdżają w moim kierunku. Generalnie muszę przyznać, że prowadzenie samochodu uważam za sztukę i prawdziwy wyczyn. Dla mnie to czarna magia. Nieśmiałe próby kierowania pojazdu mechanicznego kończyły się dla mnie niezbyt dobrze, więc jakoś nie garnęłam się nigdy do nauki kierowania autem. Chyba zwyczajnie się tego bałam. Konkretnie tego na przykład, że wrzucę gaz i nie będę w stanie wyhamować i walnę w ścianę albo inne drzewo. Jak słucham o różnych manewrach na drodze, sytuacjach, które doprowadziły do wypadku, to tym bardziej boję się nawet spróbować. Z drugiej strony tłumaczę sobie, że jeśli tak wielu ludzi jest w stanie poruszać się po drogach bez większego problemu, a geniuszami przecież nie są, to i ja będę w stanie się nauczyć. I manewrów wyprzedzania, cofania jak Bóg przykazał, a nawet parkowania równoległego tyłem, o którym słyszę same koszmarne opowieści. Pocieszam się faktem istnienia systemów, które robią to już za ludzi. Na pewno zostały wymyślone przez kobiety. Niestety, drogie Panie, ale do parkowania mamy wyjątkowo mało talentu. Zdarzyło mi się nawet oglądać kilkuminutowy filmik, na którym jakaś biedaczka próbuje zmieścić swoje auto na miejscu parkingowym. Przyznaję, że mocno się zmęczyłam oglądając te wyczyny. Jak to dobrze, że auta są coraz bardziej samodzielne 😉 źródło obrazka:...

Mój puszący się koszmar

Przez w Gru 14, 2014 w Moja uroda | 0 komentarzy

Należę do grona szczęśliwców, którzy mają wyjątkowo nudny kolor włosów, tzw. mysi, czyli szary i bez wyrazu. Od ładnych kilku lat staram się więc wykombinować odpowiedni kolor dla moich włosów. Przerabiałam już blond, rudy i różne odcienie brązu. Na czarny chyba nigdy się nie zdecyduję. Chyba nigdy. Włosy wyglądają więc po moich kombinacjach lepiej, zdecydowanie lepiej niż bez nich. Jednak jest jeden problem. Te wszystkie koloryzacje mające zrobić ze mnie bóstwo bardzo niefajnie wpływają na kondycję moich włosów, co w praktyce oznacza brak połysku i straszne puszenie się. Zwłaszcza to ostatnie doprowadza mnie do szału. Nie mogę tak po prostu umyć sobie głowy i wysuszyć. Nie, bo wyglądam jak bohater komedii „Miś”, któremu za chwilę mają wypaść włosy. Dlatego moim produktem kosmetycznym pierwszej potrzeby jest dobra odżywka do włosów. Dobra, to znaczy nie obciążająca ich zbytnio, nie taka, którą muszę trzymać kilkanaście minut na głowie po myciu, żeby zadziałała i nie wypłukująca nadmiernie kolory z moich włosów. Testuję więc różne specyfiki z tego gatunku i wybieram moich ulubieńców. Ostatnio padło na produkty Nivea. Szampony bardzo mi podpasowały, więc postanowiłam dać szansę również odżywkom do włosów (z tej gamy produktów). Na pierwszy ogień poszła odżywka intensywnie regenerująca z płynną keratyną i naturalnym olejkiem (o ta: http://www.nivea.pl/Produkty/Pielegnacja-i-stylizacja-wlosow/Intense-Repair/Odzywka-Intense-Repair). Zamierzony rezultat został osiągnięty – włosy ładnie się układają, są miłe w dotyku i nie przetłuszczają się szybciej, niż dotychczas. Postanowiłam dokupić sobie jeszcze odżywkę w sprayu – fajnie pachnie i sprawia, że włosy są jeszcze bardziej błyszczące. Nivea zaliczyła test na piątkę. Moje włosy leżą pokornie i pachną 😉   źródło obrazka: 9lives.co.za...

Małe, szybkie co nieco

Przez w Gru 8, 2014 w Mój dom, Moje hobby | 0 komentarzy

Często w życiu bywa tak, że znajomi i rodzina nie zapowiadają się z wizytą, tylko wpadają ot tak, pogadać. Wszystko fajnie, tylko w takich sytuacjach na gwałt przydałoby się coś słodkiego albo słonego, albo i jedno, i drugie. W każdym razie warto mieć zawsze w szafce jakiś zapas czegoś do pochrupania do piwa i czegoś do zakąszenia do kawy. Ciastka to na pewno dobre rozwiązanie. Możemy kupić jakieś na takie okazje albo co pewien czas upiec i schować do słoja. Jeśli jesteśmy bardziej ambitni, a nasi goście dadzą nam znać co najmniej godzinę przed przyjściem o swoich zamiarach, to mamy nawet szansę coś upiec. Zapach świeżo upieczonego ciasta to bajka. Nie bez powodu pośrednicy w sprzedaży nieruchomości na Zachodzie przed wizytą potencjalnych kupców pieką ciasteczka w domu, który ma zostać obejrzany. Zapach jest w stanie wprowadzić w prawdziwy błogostan. Właśnie, jeśli więc mamy tę godzinę, możemy upiec coś szybkiego. Na początek proponuję muffinki – kilka minut mieszania składników, ok 20 minut pieczenia i muffiny mamy gotowe. Przepisy na nie są bajecznie proste, więc każdy jest w stanie je samodzielnie przygotować. Trzeba tylko kupić odpowiednią blachę i papilotki – czyli papierowe foremki. Bardzo szybko przygotować możemy również różnego rodzaju przekąski i ciasta z użyciem gotowego ciasta francuskiego. Do piwa świetnie nadają się paluchy z serem i papryką, do kawy – ciasteczka z marmoladą czy koperty nadziewane jabłkami. Jeśli chcemy upiec szybko ciasto, to płaty ciasta francuskiego bardzo ułatwią nam sprawę. Takie na przykład ciasto orzechowe z jabłkami (dokładny przepis tutaj) przygotowujemy kładąc do formy gotowe płaty, na które nakładamy podgrzane masło orzechowe z miodem. Na wierzchu układamy obrane i pokrojone w cząstki jabłka, które posypujemy tylko cukrem. Pół godziny pieczenia i pyszne ciacho gotowe 😉 Nasi goście na pewno będą zachwyceni!     Źródło obrazka:...

Kiedy dziewczyna ma problem…

Przez w Gru 7, 2014 w Moja uroda | 0 komentarzy

Pamiętam, jak na studiach koleżanka zwierzyła mi się z pewnego krępującego problemu, którym była duża suchość pochwy i dyskomfort z nią związany. Nie sądziłam, jak wiele problemów może powodować taka dolegliwość, która dotyka niestety sporo dziewczyn. Wydarzenie miało miejsce kilka lat temu i wiem, że koleżanka musiała zapisywać się specjalnie do ginekologa, żeby szukać pomocy. Niestety bardzo trudno jest trafić na dobrego lekarza tej specjalizacji. Wielu jest nieczułych na potrzeby swoich pacjentek i traktuje je oschle, nie wyjaśniając dokładnie przyczyn problemów, z jakimi borykają się kobiety i ich rozwiązań. Na szczęście obecnie, w dobie internetu i istnienia wielu serwisów, w których znajdziemy opinie na temat lekarzy, trudno trafić na ginekologa, który byłby dla nas szczególnie niemiły. Pacjentki chętnie dzielą się opiniami na temat lekarzy, pomagając innym wybrać najlepszych specjalistów. Innym pozytywnym faktem jest duża dostępność wyrobów medycznych bez recepty. Dlatego też dzisiaj poleciłabym mojej koleżance Vagisil (http://www.my-vagisil.pl/10-0-Vagisil-Hydro-Gel.html) – żel, który pielęgnuje i chroni miejsca intymne. Ma bardzo dobry skład – nie zawiera substancji zapachowych i barwników oraz żadnych innych agresywnych substancji, a ponadto został wyprodukowany na bazie oczyszczonej wody. Jest to więc świetny sposób na nawilżenie i ochronę miejsc intymnych. Na pewno warto go wypróbować, jeśli odczuwamy dyskomfort spowodowany suchością pochwy. Nie warto wtedy długo czekać narażając nasze ciało na tym większy ból. Vagisil dostaniemy w aptece, możemy go również kupić online. źródło obrazka:...

Moja ciotka to miała cierpliwość

Przez w Gru 3, 2014 w Moje hobby | 0 komentarzy

Moja ciotka była kiedyś księgową. Kilkadziesiąt lat temu. Pamiętam jak przychodziłam do jej biura jako dziecko i z podziwem patrzyłam na tomiszcza faktur zajmujące całą ścianę. Pamiętam też, że biurko całe było zastawione papierami. Towarzyszyły im tylko kawa i ciastko. To było fakturowanie… Nie wyobrażam sobie tylko poszukiwań zaginionego papierka. To musiał być prawdziwy koszmar! Podobnie zresztą, jak zliczanie wszystkich kwot i opisywanie faktur. Ciotka budziła wtedy mój respekt. Podejrzewam, że gdyby teraz przyszło jej zajmować się fakturowaniem, to byłaby dużo bardziej wyluzowana 😉 Przede wszystkim czasy kalkulatorów odeszły w niepamięć. Mamy komputery, specjalne programy i aplikacje, które robią za nas prawie całą robotę. Przykładem jest takie cudo, jak Flow4You (o to), na które niedawno trafiłam. Platforma internetowa do kompleksowej obsługi faktur. Możemy za jej pośrednictwem je wystawiać, odbierać, importować i wysyłać dokumenty księgowe. Do tego dostajemy powiadomienie o dostarczeniu faktury i jej przeczytaniu. Normalnie czary. Może jednak moja ciotka nie powinna dowiedzieć się, jak teraz łatwo i przyjemnie obsługuje się faktury. Oraz że nie trzeba ich uzupełniać ręcznie, wysyłać pocztą tradycyjną, dopominać się o ich zapłatę i przeszukiwać wielu segregatorów w celu znalezienia jednego papierka. To wszystko pewnie nieźle by ją przygnębiło. Z drugiej strony miałam wrażenie, że ona te papiery naprawdę lubi. Miała nad nimi władzę absolutną. Można by powiedzieć, że była księgową przez duże K 😉     źródło obrazka:...