Facebook

Jaki krem na zimę?

Przez w Gru 8, 2016 w Moja uroda | 0 komentarzy

Nie ma co ukrywać, zima nastała nam w pełni, posypało, pomroziło, oblodziło i trzyma. Nadszedł czas na moje ulubione ubieranie się „na cebulkę” czyli pocenie się w autobusach i marznięcie na dworze. Do tego wszędzie Ci chorzy, kaszlący ludzie. Przypomniałam sobie bardzo szybko jak ja bardzo nienawidzę zimy. Może jeszcze te pierwsze dni, kiedy nie ma dużego mrozu a śnieg tak fajnie pada. Tak, kilka dni zimy da się znieść, przez resztę czasu czeka się na wiosenną odwilż. Najbardziej upierdliwy jest dla mnie styczeń i luty, kiedy mrozy sięgają do -20 stopni i człowiek tylko na każdym kroku odmraża sobie ręce albo tylną część ciała 😉 Pojawia się też problem ze skórą, która od mroźnego wiatru wysusza się i łuszczy. Każdego roku zastanawiam się jaki krem będzie odpowiedni na ten zimowy czas. Szukam, testuję i ratuję zmęczoną codziennymi zmaganiami z pogodą skórę. Przy okazji trafiam też na kremy, które wiem, że wypróbuję na wiosnę albo w lecie. Lekkie, matujące i nawilżające, z filtrami UVA i UVB. Jedną z takich zdobyczy „na później” jest krem matujący Cetaphil, o którego istnieniu dowiedziałam się dopiero niedawno. Używałam już produktów tej firmy do codziennej pielęgnacji skóry atopowej. Skóra po ich użyciu była bardzo przyjemna w dotyku, odpowiednio nawilżona. Dlatego tym bardziej jestem ciekawa kremu do twarzy. Jego skład jest trochę kosmiczny – technologia oleosome, micropearl i ceramide czyli odkrycia techniki, które mają uzupełniać brakujące w skórze ceramidy, naśladować budowę ludzkiej skóry, czy w końcu zapewniać odpowiedni efekt matujący. Jest na co czekać. Nie mam na myśli wyłącznie wiosny, żonkili, tulipanów i innych cudów ale nowe produkty kosmetyczne dla mojej wymagającej skóry. źródła obrazków: Kleydman Dermatology, The Pai Life – Pai...

Moje marzenia gwiazdkowe

Przez w Lis 30, 2016 w Mój czas wolny, Moja moda | 0 komentarzy

Jak już o prezentach mowa, to postanowiłam zrobić swoją listę życzeń. A co – pomarzyć zawsze można, prawda? Nie oczekuję, że te marzenia się ziszczą ale może pomogę losowi i część z nich kupię sobie sama. Ot, taki prezent za ciężką pracę w tym roku. Ok, do dzieła: Bielizna God Save Queens Polska marka, która świetnie radzi sobie również na arenie międzynarodowej. Wspominałam już o ich produktach i wciąż odwlekałam zakup. Produkują wyjątkową i niesamowicie seksowną bieliznę. Wystarczy mi nawet biustonosz. Produkty Hajde Kolejna polska marka, której produkty mnie absolutnie urzekły. Argumentem przemawiającym za kupieniem jakiegoś drobiazgu od nich są przeceny posezonowe. Mi w oko wpadł słoneczny piterek – czyli saszetka przypinana do pasa. Poza tym doceniam ich za dokładność i unikatowość. Każdy egzemplarz jest szyty w Polsce, dopieszczany i przez to absolutnie wyjątkowy. Powinniśmy doceniać polskie rękodzieło. Zuzia Górska i jej torebki Nadal nie spełnione marzenie o torebce od Zuzi Górskiej. Na koniec roku ma pełne ręce roboty ale planowała wystawić w swoim sklepie jakiej produkty do kupienia od ręki. Pewnie wszystkie zejdą „na pniu” ale profil śledzę cały czas w nadziei na upolowanie czegoś drobnego dla siebie Włóczki od Czas Zamotać Genialny sklep z włóczkami, który ma w ofercie same perełki. Z ich włóczek zrobiłam już dwa kominy, jestem też w trakcie dziergania szalika. Na oku mam zestaw do zrobienia czapki. Zawsze, jak zaglądam do ich sklepu to absolutnie nie mogę się zdecydować co kupić w pierwszej kolejności. Perfumy Nadal nie wiem jakie niestety ale zdecydowanie potrzebuję zmiany. Pewnie wybiorę się do Sephory albo Douglasa i coś sobie wybiorę. Muszę zarezerwować co najmniej godzinę bo podejmowanie decyzji u mnie to bardzo dłuuuugi proces, niestety. źródła obrazków: Huffington Post, KobietaMag.pl,...

Czas pomyśleć o prezentach!

Przez w Lis 30, 2016 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

W związku z tym, że jest dzisiaj ostatni dzień listopada, postanowiłam przypomnieć sobie i Wam o prezentach. Ja niestety nie różnię się zanadto od większości osób pod tym względem i obowiązek zakupu prezentów zostawiam zazwyczaj absolutnie na ostatnią chwilę, co kończy się oczywiście nerwową bieganiną po centrach handlowych. Dlatego w tym roku, w ramach przypominajki, dodaję wpis prezentowy jeszcze w listopadzie. Wprawdzie Black Friday, Cyber Monday i dzień darmowej dostawy już za nami ale jeszcze jest chwila aby złożyć zamówienia przez internet. Dlatego najbliższy weekend zamierzam poświęcić na buszowanie po Allegro i zamawianie kilku gadżetów dla najbliższych. Mama pewnie ucieszy się z kolejnych książek z przepisami od Lidla, który w tym roku wydał je dwie. Jest prosty sposób na zdobycie ich niskim kosztem – wystarczy kupić na wspomnianym portalu aukcyjnym komplety naklejek potrzebne do odebrania książek w markecie. Proste, prawda? Moi siostrzeńcy z kolei szaleją z Biedronkowymi Świeżakami. Wiem, że marzy im się truskawka i śliwka. Zamiast szukać tych pluszaków w marketach i płacić po 50 zł za sztukę, mogę je zamówić przez Allegro po ok. 35 zł z dostawą. Zawsze to oszczędność czasu i pieniędzy. Swoją drogą to niesamowite, że markety wymyślają promocje, które tak mocno wpływają na ludzi. Maluchy szalejące za, bądź co bądź, raczej zwykłymi pluszakami, dorośli szalejący z zakupami tylko po to, aby zdobyć jedną książkę z przepisami od których roi się w internecie. Z drugiej strony pociesza fakt, że nadal tak można pożądać książek i pluszaków czyli rzeczy, które w obecnej rzeczywistości, pełnej gadżetów, wydają się być tak staroświeckie. No ale, to tak na marginesie. Pamiętajcie – prezenty można i należy kupować wcześniej. źródła obrazków: eCollegeFinder Blog, TheGloss, Notorious...

Kiedy śnią się zepsute zęby

Przez w Lis 29, 2016 w Moja uroda | 0 komentarzy

Każdy z nas miewa czasem koszmary senne, niektóre z nich wracają do nas nawet na jawie, tak są masakryczne. Ja miewam powtarzające się koszmary, takie, które śnią mi się od dzieciństwa. Znam je na tyle dobrze, że kiedy po raz kolejny zaczynają mi się śnić, ja już wiem co będzie dalej. Jednak nie zmienia to faktu, że nadal przez nie budzę się w środku nocy zlana potem. Cały czas zastanawiam się jakie doświadczenie w moim życiu spowodowało powstanie takich okropności i nadal nie mam pomysłu. Jednak jest też część koszmarów sennych, które pojawiają się wtedy, kiedy w moim życiu coś się zmienia. Wtedy właśnie śnią mi się zęby… Żeby tak po prostu zęby ale nie, w moich zębowych koszmarach te zęby nagle wypadają, chwieją się i lecą, jeden po drugim. I wtedy jest to raczej mało przyjemne doznanie. Te okropne zębowe sny zawsze skłaniają mnie do pójścia do dentysty bo mam wrażenie, że moje zęby są już tak popsute, że zaraz właśnie powypadają. Wiem, że to brzmi niedorzecznie, kiedy pisze o tym dorosła osoba ale wiecie, jak sny mogą przerazić i co się potem kłębi w głowie po przebudzeniu. W każdym razie, dzięki temu, co kilka-kilkanaście miesięcy pojawiam się u dentysty na przeglądzie i dobrze się dzieje bo zazwyczaj trzeba uszczelnić jakąś plombę albo usunąć kamień nazębny. Tym sposobem udaje mi się utrzymać porządek w jamie gębowej. Niestety, często podczas podróży komunikacją miejską trafiam na przypadki osób, którym zepsute zęby nie przeszkadzają w życiu, podobnie jak spore braki w uzębieniu. Pewnie oni nie miewają zębowych koszmarów 😉 Dowiedziałam się niedawno, że zepsute zęby mogą wpływać bezpośrednio na nasze zdrowie. Możemy cierpieć na zapalenia stawów a nawet problemy kardiologiczne. Tak więc o zęby dbać trzeba, nawet jeśli nie miewa się koszmarów z nimi związanych! źródła obrazków: ABC News,...

Zimowe sukienki

Przez w Lis 25, 2016 w Mój czas wolny, Moja moda | 0 komentarzy

Zbliża się nieuchronnie czas oficjalnych spotkań świątecznych w mojej firmie. Postanowiłam zawczasu się do tych okazji przygotować i zamówić odpowiedni strój. Mam dosyć kombinowania na ostatnią chwilę byle jakiego stroju i zastanawiania się czy jestem jednak odpowiednio ubrana na tę okoliczność. W tym roku zamierzam kupić sobie porządną zimową sukienkę. Przyda się zarówno na wigilię firmową, jak i na wigilię domową. Skorzystam ze zniżek przedświątecznych i zamówię kieckę jeszcze w listopadzie. Dzięki temu nie będę się martwić, że nie przyjdzie na czas. źródła obrazków: Stylehunter Collective, Pinterest, DHgate.com,...

Jesienne umilacze

Przez w Lis 23, 2016 w Mój czas wolny, Mój dom, Moje hobby | 0 komentarzy

Jesień jest dla mnie bardzo męczącą porą roku. Szarówka, deszcze i chłód sprawiają, że mam ochotę zaszyć się w domu i nie wychylać z niego nosa. Obłożyć się kotem, kocem, zrobić kakao i włączyć ulubione filmy. Najlepiej, żeby taki stan trwał do wiosny. No dobrze, ewentualnie do zimy, jeśli będzie ładnie śnieżna i względnie mało mroźna. Ze względu na to, że jesień daje mi też dużo czasu wieczorami, buszuję po necie w poszukiwaniu jesienno-zimowych umilaczy. Wiecie, takich pierdółek, które sprawiają, że człowiekowi jakoś milej się robi i przyjemniej, kiedy na dworze jest tak ohydnie. To jest moja tegoroczna lista: Światło Niskim kosztem można urządzić sobie fajnie i przytulnie mieszkanie. Wprawdzie moim marzeniem jest i będzie kominek ale jak się nie ma, co się lubi to się lubi co się ma. Dlatego wypatrzyłam lampki LEDowe, wazony, lampiony i świece. Będzie wspaniale. Już mi jakoś tak przyjemniej jak o tym myślę.   Okrycia Mam lekkiego bzika na punkcie milutkich koców. W połączeniu ze wspomnianymi filmami i kakao sprawiają, że czuję się naprawdę komfortowo i bezpiecznie. Do tego mój kot śpiący obok. Matko, jak ja wtedy bardzo nie chcę wychodzić z domu. Nie zachęcają mnie żadne imprezy, spotkania ze znajomymi, nawet koncerty (no dobrze, może nie wszystkie). Włóczki i książki Zaniedbałam ostatnio zarówno robienie na drutach, jak i czytanie ale te dwie czynności bardzo mocno kojarzą mi się z jesienią i zimą. Wtedy nadrabiam zaległości z całego roku. Zamawiam nowe rodzaje włóczek, planuję nowe dzieła i wyciągam z półki odłożone na bliżej nie sprecyzowane „później” książki. Najlepszym czasem na nadrabianie takich zaległości są święta. Na nie czekam bardzo. Uwielbiam te moje rytuały świąteczne – robienie szalika na zmianę z czytaniem, oglądaniem filmów i jedzeniem mandarynek 🙂 źródła obrazków: Karen Barlow, Pinterest, Fancy Cribs, Manchester Evening...

Sposób na jesienną chandrę?

Przez w Lis 21, 2016 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Ach, jak ja nie cierpię takiej obrzydliwej, szarej i deszczowej jesieni. Październik był okropny, listopad do połowy też masakryczny. Jak tu żyć w kraju o klimacie, który powoduje depresję? Nie ma innego wyjścia jak suplementacja odpowiednich witamin od końca wakacji – wit. D jest w takim przypadku kluczowa. Kiedy zaczyna nam brakować słońca, kończą się zapasy tej działającej cuda witaminy. Dlatego ja od sierpnia łykam tran. Powodem jest też słaba kondycja skóry ale „skutki uboczne” w postaci lepszej odporności i samopoczucia jak najbardziej mi odpowiadają. Mam też plan awaryjny – jesienne wakacje. Tak, dokładnie. Moim sposobem na jesienną chandrę w tym roku będzie totalnie odjechany wyjazd. Odkładam sobie kasę od dłuższego czasu i w tym roku nie ma wymówek. Biorę sobie tydzień wolnego i lecę na Kubę. Błękitne niebo i woda, plamy oraz brak zmartwień przez kilka cudownych i wyczekanych dni. Niedawno w podobną podróż wybrał się mój znajomy z Krakowa. Jego zdjęcia z Dubaju były tak niesamowite, że złapałam się na wpatrywaniu się w nie przez kilka minut bez ruchu. Oferty znalazłam na stronie Lot-u. Kiedyś już pisałam Wam o ofertach wycieczek połączonych z degustacją win i innych specjałów danego kraju. Lot oferuje również wycieczkę objazdową na Kubę. Wylot jest z Warszawy. W ramach oferty zapewniony jest nocleg, posiłki i atrakcje. Żyć nie umierać. Nie muszę chodzić po biurach podróży żeby znaleźć idealną ofertę. Nie muszę też obawiać się, że biuro, które znajdę, zbankrutuje w trakcie mojego wyjazdu (a to dość komfortowe uczucie). Stawiam na porządną markę i lecę na całość. źródła obrazków: Travel + Leisure, Puerto Vallarta, News – Penn State University, TrendLife...

Czas na odświeżenie wizerunku

Przez w Lis 20, 2016 w Mój czas wolny, Moja uroda | 0 komentarzy

Od nie wiem ilu lat moje zdjęcie profilowe na serwisach branżowych jest nieaktualne. Wprawdzie wyglądam dzięki temu całkiem młodo ale na pewno rekruterzy, którzy zaglądają co pewien czas na mój profil, nie odbierają tego braku aktualizacji zbyt pozytywnie. Prawdę mówiąc, to od dłuższego już czasu mam wrażenie, że moje zdjęcie jest zwyczajnie nudne i kiepskie. Doświadczenia zawodowego mi przybywa a profile zarastają kurzem. Dlatego ostatnimi czasy postanowiłam nieco nad mini popracować, zaczynając od zdjęcia profilowego właśnie. Zaczęłam szukać inspiracji w sieci, żeby mojemu przyszłemu fotografowi w jak najlepszy sposób wytłumaczyć jak chciałabym wyglądać. Tym sposobem trafiłam na stronkę poznańskiej firmy specjalizującej się w usługach fotograficznych o różnej tematyce. Okazało się, że istnieje odrębny dział fotografii portretowej – portrety biznesowe. Osoby zajmujące poważne stanowiska w firmach muszą mieć odpowiednie zdjęcia, to jest ich wizytówka, głównie w internecie. Dlatego często zdarza się, że firmy mocno dbające o swój wizerunek zatrudniają profesjonalnych fotografów, którzy robią sesję wszystkim pracownikom w firmie, a następnie zdjęcia te umieszcza się na oficjalnej witrynie firmy. Dzięki czemu pracownicy mają jednorodne stylistycznie fotografie, a firma jest tym korzystniej odbierana w sieci. Właśnie dlatego ja postanowiłam skończyć z bylejakością i zabrałam się za tę istotną fotograficzną sesję. Pewnie zdecyduję się na kilka ujęć, mniej i bardziej oficjalnych. Mogą przydać się do bardziej i mniej oficjalnych portali. źródła obrazków: Len Spoden,...

Ekspresowo na ból gardła

Przez w Lis 7, 2016 w Moje hobby | 0 komentarzy

Wprawdzie „piździernik” już minął ale pogoda jest tak koszmarna że aż trudno to opisać. Cały czas pada i zimno i pada, i tak w kółko. Na horyzoncie nie widać złotej polskiej jesieni, a głowa boli od ciągle powracającego bólu zatok. No lipa jest. W moim kubku też bardzo często lipa jest, zaparza się bo staram się jakoś walczyć z coraz to nowymi infekcjami i dolegliwościami. Nie pomaga też podróżowanie komunikacją miejską w której co chwila ktoś kicha, prycha albo siedzi opatulony z siatką leków. W ostatnim czasie na przykład przyplątała mi się bardzo męcząca infekcja gardła. Podczas spotkania w pracy prawie nie mogłam wydusić słowa. Mówiłam, mówiłam a nagle zabrakło mi głosu, tak po prostu. Bardzo dziwne uczucie. Gardło bolało mnie koszmarnie. Znajomi z pracy mieli przy okazji trochę powodów do śmiechu bo przecież ja, taka wygadana, a nie mogę słowa wydusić. Bardzo śmieszne, ubawiłam się do łez :-/ Na szczęście jedna z normalniejszych kumpelek z pracy dała mi do wypróbowania Inovox – nowy środek na ból gardła, który działa znieczulająco i antyseptycznie. Polegam na jej opinii w sprawie różnych specyfików, ponieważ dziewczyna też niestety często boryka się z jakimiś zarazami. Miała akurat wersję miodowo-cytrynową Inovox i muszę przyznać, że moje pierwsze wrażenia są jak najbardziej ok. Przyjemny smak i ulga w gardłowym cierpieniu. Kupię sobie pewnie swój blister i będę testować intensywniej. Nie mam złudzeń, że w tym roku infekcje mi odpuszczą. Do grudnia pewnie jeszcze niejedną przechoruję. Trzeba się jakoś ratować 🙁 źródło obrazków: Doctor’s Pain Relief Systems, New Health Advisor,...

Halloween w wersji celebryckiej

Przez w Paź 31, 2016 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Halloween to amerykańskie święto, które jest, jak dla mnie, kompletnie odjechane. Podczas gdy my, Polacy odwiedzamy groby wszystkich zmarłych członków naszych rodzin i spędzamy czas w zadumie nad mijającym czasem, Amerykanie urządzają huczne imprezy i biegają od domu do domu zbierając fury słodyczy. Każdego roku szeroko komentowane są stroje celebrytów, którzy mając ogromne budżety, nie przebierają w środkach by zdobyć tytuł najlepiej przebranej gwiazdy w Halloween. Jedną z najbardziej zakręconych na tym punkcie gwiazd jest Heidi Klum, która decyduje się na tak ekstremalne metamorfozy, że pewnie nawet przeciwnicy tego święta są pod wrażeniem. Dla przykładu można wspomnieć o jej przebraniu polegającym na pomalowaniu całego ciała tak, jakby nie miała skóry albo charakteryzacji na staruszkę czy Jessicę Rabbit – postać z kreskówek. Podobnie poważnie do tematu podchodzi Kim Kardashian, której metamorfozy może nie są aż tak spektakularne ale także szeroko komentowane. Polacy, zwłaszcza celebryci, coraz częściej bawią się w Halloween, o czym z lubością wspominają na swoich profilach społecznościowych. Jednak efekty nie są nawet w 10% tak spektakularne jak w przypadku Heidi. Amerykanie mają po prostu zdecydowanie większe doświadczenie na tym polu oraz, co niemniej ważne, dużo większy budżet na metamorfozy. Moi znajomi z pracy organizują jakąś imprezę ale nie jestem przekonana czy chce mi się na nią wbijać. Chyba dopadła mnie jesienna chandra, psia krew. Nie mam ochoty wyłazić z domu i tylko myślę o rękodzielniczych zajęciach czyli zabawie w samotności. No taki czas po prostu. źródła obrazków: PopSugar, E!, Huffington Post,...

Czas na włóczki

Przez w Paź 30, 2016 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Wspominałam już chyba, że mam totalnego bzika na punkcie robienia cudeniek na drutach. Cały czas mam w planach naukę szydełkowania oraz poznanie bardziej zaawansowanych technik dziergania. Brakuje mi na to niestety czasu ale nadchodzi kolejna zima więc na pewno będę działać w tym temacie. Odkąd kilkanaście lat temu w święta Bożego Narodzenia rozpoczęłam tradycję dziergania świątecznego, zawsze łapię zajawkę jak robi się mroźno. Obserwuję kilka fajnych profili na Fb, na których, ze względu na pogodę właśnie, zaczynają się pojawiać coraz to nowe włóczkowe hity. Jednym z nich jest mega włóczka, którą dzierga się bez użycia drutów – tylko i wyłącznie własnymi rękami. Zazwyczaj rezultatem są gigantycznej grubości koce. Trudno jest mi sobie wyobrazić jak muszą być puszyste. Totalny odjazd. Niestety minusem jest cena takiej „włóczki” ale jak ktoś ma bzika to zapłaci i kilkaset złotych za taki włóczkowy rarytas. Ja w tym roku mam smaka na czapkę-kota z grubej włóczki Loopy Mango. Można kupić materiał z instrukcją. Wystarczy jedynie mieć swoje druty. Co istotne, taką włóczkę robi się w godzinę-dwie. Mam ochotę zrobić sobie też kolejny szalik. Nie wiem jak moja szafa to wytrzyma, może komuś go podaruję. Bardzo fajnym pomysłem na prezent są kapcie. Na Fb bardzo dużą popularność zdobyła strona promująca kapcie robione przez matkę niepełnosprawnych dzieci, która sprzedając takie robótki chce uzbierać pieniądze na rehabilitację swoich chłopaków. Cała akcja została tak skutecznie rozpropagowana, że w tym roku nie ma szans na realizację indywidualnych zamówień kapciowych. Dzierganie ma moc. źródła obrazków: Eusa, sanna’s land of illusion, czas...

Amerykański Dzień Kota

Przez w Paź 29, 2016 w Mój czas wolny, Mój kot | 0 komentarzy

Mój Czarek miał dzisiaj swoje święto i choć światowy dzień kota obchodzony jest na świecie 17 lutego, to Amerykanie wybrali sobie 29 października. W związku z tym, wspominani są najwięksi koci celebryci, a jest ich już całkiem sporo. Grumpy Cat czy Maru to już nie jedyni koci królowie. Jest ich więcej. Najbardziej wkurzony kot świata, kot najsłodszy ze wszystkich kotów, kot Hitler (tak!) czy inne hardcorowe przypadki. Przy okazji dowiedziałam się, że sikanie kota do butów czy do torebki wcale nie oznacza, że nas nienawidzi i ma ochotę okazać nam jeszcze więcej złośliwości, tylko za nami tęskni i pragnie to zamanifestować w ten sposób. Buty czy torebka to przedmioty, które zabieramy ze sobą zawsze, kiedy wychodzimy, więc one jakby zabierają nas kotu, dlatego muszą zostać osikane. Logiczne, prawda? Poza tym, jeśli kot sika nam na poduszkę albo kołdrę to również nie dlatego, że jest wrednym su****em ale dlatego, że ma problemy z układem moczowym o których próbuje nam w ten sposób powiedzieć. Wybiera miękkie miejsca żeby ulżyć sobie choć trochę w bólu wywołanym oddawaniem moczu w takim stanie. Koty to jednak cwane bestie. Dobrze, że istnieją ludzie, którzy w ramach swojej naukowej kariery badają ich zachowania i tłumaczą je nam, zwykłym zjadaczom razowca. Wracając jednak do kocich celebrytów. Poniżej kilka kocich sylwetek. Ciekawa jestem ilu z nich rozpoznajecie. Sam – kot ze zmartwionymi brwiami Garfi – najbardziej wkurzony kot świata Snoopy – najsłodszy kot świata Kitler – kot… Hitler Czekam na kolejnych, natura potrafi zaskakiwać 😉   źródła obrazków: Guff,...