Facebook

Moja Furagina na moje zapalenie pęcherza

Przez w Cze 23, 2017 w Moja uroda | 0 komentarzy

Częste wizyty w toalecie, ból brzucha oraz ból i pieczenie podczas oddawania moczu to najczęstsze objawy zapalenia pęcherza – choroby typowo kobiecej. Z pewnością wiele z nas doświadczyło jej na własnej skórze, a raczej dolnych drogach moczowych. To nieprzyjemne schorzenie bywa bardzo trudne w wyleczeniu i wymaga od nas przestrzegania kilku zasad. Niestety kiedy raz „załapiemy” zapalnie pęcherza, trzeba je dobrze wyleczyć, gdyż schorzenie to lubi, często się odnawiać. Zapalenia układu moczowego nie można lekceważyć, ponieważ nieleczona choroba może doprowadzić do odmiedniczkowego zapalenia nerek. Co robić w przypadku zapalenia pęcherza? Kiedy już zapalenie pęcherza da o sobie znać, koniecznie trzeba podjąć jak najszybsze leczenie. Pierwszym i jak moim zdaniem najważniejszym krokiem jest przyjmowanie dużej ilości płynów, najlepiej takich moczopędnych, które spowodują szybsze wypłukiwanie się z dróg moczowych, chorobotwórczych bakterii. Osobiście polecam sok z żurawiny oraz sok z brzozy, ten ostatni ma dosyć nieprzyjemny smak (jak dla mnie), ale jest skuteczny. Oczywiście trzeba też przyjmować leki zawierające furaginę. Furagina jest niezwykle skuteczna i powszechnie stosowana w walce z zapaleniem pęcherza. W przypadku tej choroby nie można zapomnieć również o odpowiedniej, czyli bawełnianej bieliźnie oraz ciepłych kąpielach i okładach na brzuch. Dlaczego Furagina? Furagina jest chemioterapeutykiem, czyli substancją zwalczającą w ludzkim ciele drobnoustroje. Furagina jest stosowana w lekach na zapalenie pęcherza, a takie preparaty są dostępne w każdej aptece bez recepty. Furaginum niszczy zawarte w moczu bakterie, głównie bakterie Escherichia coli, które są przyczyną aż 95% przypadków zachorowań na ZUM (zapaleniu układu moczowego). Furaginę stosuje się zarówno w przypadkach ostrych jak i przewlekłych stanów zapalnych. Jednak przed zastosowaniem furaginum ulotka i dawkowanie musi być nam dobrze znana. Warto zapytać o poradę farmaceutę, a w ostrych przypadkach choroby trzeba udać się do lekarza. Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z...

Ford S-max, czyli jazda na maksa

Przez w Cze 10, 2017 w Moje hobby | 0 komentarzy

Czy możliwy jest komfort, wygoda oraz przyjemność z jazdy nawet w trudnych warunkach drogowych i atmosferycznych? Takie pytanie z pewnością zadawał sobie niejeden kierowca, który od czasu do czasu w ramach przyjemności lubi ekstremalną jazdę samochodem. Jeśli na co dzień jednak potrzebujemy przestronnego, wygodnego i rodzinnego auta, to warto poznać samochód, który daje maximum możliwości, czyli Forda S-Max. Możliwości S-Max Nowy Ford S-Max posiada niezwykle inteligentny napęd AWD na wszystkie koła, który to błyskawicznie reaguje na zmianę podłoża. System AWD automatycznie przekazuje odpowiednią ilość mocy na przednią lub tylną oś, co zapewnia świetną przyczepność i trakcję samochodu. Wspomaganie kierownicy EPAS, również samo dostosowuje się do warunków i prędkości, co ułatwia jazdę w mieście i na autostradzie. Parkowanie pomimo dużych rozmiarów samochodu także nie stanowi problemu, bowiem S-Max zaparkuje sam. System Perpendicular Parking docenią zwłaszcza kobiety- takie jak ja, dla których zwłaszcza prostopadłe parkowanie bywa udręką . Rodzinnie i przestronnie Jak już wyżej wspomniałam nowy Ford S-Max jak sama nazwa wskazuje jest maksymalnie przestronny. W siedmioosobowym aucie znajdzie się miejsce dla każdego. Po złożeniu siedzeń możemy przewozić praktycznie wszystko. W wygodnych siedzeniach nawet najdalsza podróż będzie przyjemnością. Kolejną zaletą umilającą podróż jest duży, panoramiczny dach, dzięki któremu auto zyskuje na atrakcyjności. Posiada też bardzo dynamiczną i ładną linię nadwozia, a wnętrze samochodu także zostało starannie zaprojektowane . Źródła obrazka wyróżniającego i zdjęć: www.ford.pl...

Najdziwniejsze prezenty, jakie można podarować.

Przez w Maj 25, 2017 w Mój czas wolny, Mój dom | 0 komentarzy

Trudno jest teraz sprezentować coś naprawdę wyjątkowego. Mamy taki ogrom rzeczy dostępnych na rynku, że staliśmy się bardzo wymagający. Bardzo dużą popularnością cieszą się teraz prezenty, które wiążą się z emocjami, dlatego w licznych katalogach prezentów online znajdziemy loty paralotnią, samolotem czy w tunelu aerodynamicznym czyli dla każdego coś ciekawego. Nawet moja znajoma, w ramach prezentu panieńskiego, dostała od swoich kumpel lot samolotem. Muszę przyznać, że jeśli miałabym wybierać jakiś kolejny bibelot, który kurzyłby mi się na regale, to wolałabym przelecieć się samolotem i zdobyć niesamowite wrażenia. Wtedy następnego dnia mogłabym umierać :-D. Szukając kiedyś inspiracji do stworzenia takiego prezentu chłopakowi, trafiłam nie tylko na mnóstwo stron – katalogów prezentów ale też przykładów najbardziej zwariowanych prezentów. Wyobraźcie sobie na przykład bekonową pastę do zębów czy mydło, bąbelkowy kombinezon albo krew zombie. Zastanawiam się jak reagowały osoby obdarowane takimi cudami. Zakładam, że jest grupa szaleńców, którzy potrafią cieszyć się jak dzieci z krwi zombie albo bekonowego mydła i pewnie w jakiś chory sposób nawet tych gadżetów używają. W takiej chwili przypomina mi się jeden z bohaterów filmu Nothing Hill, który z braku czystych ubrań chodził po domu w stroju płetwonurka. Tak, na pewno tak szalone prezenty przeznaczone są dla ludzi nie do końca normalnych. Co kupić ludziom normalnym? To jest pytanie, które pojawia się umysłach prawie wszystkich mieszkańców Ziemi przy okazji Bożego Narodzenia czy urodzin ich bliskich. Ja już dawno znalazłam sobie skuteczny sposób, żeby kupić jak najbardziej dopasowany prezent – pytam najbliższych tej osoby, o czym ostatnio wspomina i marzy osoba, która ma zostać obdarowana. Najmniejszy problem ze znalezieniem prezentu mam w przypadku dzieci. Rodzice najlepiej wiedzą, czym aktualnie ich dzieci się interesują. Kiedy zbliżały się urodziny mojego siostrzeńca, wystarczyło, że zapytałam siostry czym aktualnie interesuje się jej syn. Bez wahania odpowiedziała, że aktualnie jest na etapie fascynacji Zygzakiem McQuinnem. Dla niezorientowanych – to taki samochód z animowanego filmu Cars. Wiele maluchów szaleje na jego punkcie. Bzika na jego punkcie ma również mój siostrzeniec. Wystarczyło kilka minut rozmowy, kilkanaście minut poszukiwania Zygzaka w sklepach internetowych i prezent jest – wspaniały i chciany. Trochę ciężej jest znaleźć podobnie trafione prezenty dla osób dorosłych. Często nie mówią o tym, co im się naprawdę marzy. Dlatego z  dorosłymi jest zabawa przez cały niemalże rok. Trzeba ich po prostu słuchać i zapisywać jakieś typy. W swobodnych rozmowach można dowiedzieć się wielu takich ciekawostek. W ten sposób może się okazać, że ktoś od dawna marzy o tym, żeby mieć gramofon albo żeby pojechać na weekend do SPA ale nie ma na to funduszy. Prezenty dla moich bliskich Doświadczenia w kwestii doboru prezentów dla moich bliskich mam bardzo różne. Kiedyś nie przykładałam do takich zakupów wielkiej wagi. Kierowałam się modą albo kupowałam coś, co wydawało mi się, że może się danej osobie przydać. Niestety bardzo często wtedy moje podarunki trafiały do szafy albo na półkę zapomnienia i zakurzenia. Kiedy po jakimś czasie widzi się taki prezent zakurzony i leżący w kącie, to daje do myślenia. Dlatego tak poważnie podchodzę teraz do kwestii prezentów. Sama wiem, jak są ważne i jak przyjemnie jest dostać to, o czym się naprawdę marzy. Wielokrotnie wspominałam Wam, że moja Mama szaleje na punkcie produktów Philipiaka. Bardzo ceni je za jakość, solidne wykonanie i wygodę użytkowania. Dlatego, kiedy się z nią widzę podpytuję o to, co tam by jej się jeszcze w kuchni przydało. W ten sposób ostatnio dowiedziałam się, że marzą jej się noże Philipiak, między innymi duży nóż do mięsa. Wiem już, że noże na prezent dla Mamy będą super pomysłem. Gdybym powiedziała komuś postronnemu co kupiłam ostatnio mojej Mamie i że były to noże, to pewnie w duchu pomyślałby sobie, że zobaczyłam gdzieś reklamę i kupuję to, co uważam za stosowne. Muszę jeszcze zastanowić się jakie noże kuchenne wybrać dokładnie na ten prezent bo jak wiadomo, nawet w przypadku firmy Philipiak rodzajów noży kuchennych jest bardzo dużo. Dlaczego prezenty są tak ważne Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego prezenty są dla nas tak bardzo ważne? Czy chodzi tylko i wyłącznie o przedmioty czy może bardziej o uczucia im towarzyszące. Oczekiwanie na niespodziankę i wreszcie otrzymanie wymarzonej rzeczy. To są chwile, które zapamiętuje się czasem na całe życie. Ja kiedyś nie lubiłam przyjmować prezentów, peszyłam się trochę i bałam, że ktoś się wykosztował. Teraz wiem, że właściwe odebranie prezentu to także docenienie czyichś starań. Dlatego powinniśmy zawsze potrafi docenić to, co ktoś nam daje. Nawet, jeśli prezent nie jest do końca trafiony, to nie marudźmy przy jego odbieraniu. Takie to przemyślenia mnie naszły przy okazji zakupu prezentu dla Mamy. Mam niewielką nadzieję, że te rady choć w niewielki sposób okażą się dla Was przydatne. Prezenty to ważna rzecz, dla każdego, dlatego nie wolno bagatelizować tego tematu. źródła obrazków: Presents Pictures | Free Photographs, The Zoo Life, THE WEIRD SIX,...

Czas na wycinkę lasu

Przez w Maj 20, 2017 w Mój czas wolny, Moja uroda | 0 komentarzy

No i przyszedł czas na upały. Już nie można ciągle chodzić w dżinsach chowając swoje nieogolone nogi przed światem 😀 A tak na poważnie, to od pewnego czasu i to bardzo poważnie rozważam zakup depilatora. Mam już dosyć ręcznej maszynki do golenia, która podrażnia mi skórę i likwiduje problem na 2 dni. Mam ochotę wyciągnąć z czeluści mojej szafy kilka ulubionych letnich sukienek, więc chcę prezentować się w nich odpowiednio godnie. Rozmawiałam ze znajomymi żeby rozwiać wszystkie wątpliwości związane z tym magicznym urządzeniem. Teraz można kupić prawdziwe cudeńka, które są w stanie znieczulać i zapobiegać powstawaniu bólu oraz łagodzić skórę po depilacji. Niektóre moje koleżanki używały depilatorów jeszcze na studiach. Ja zawsze miałam jakieś obawy, sama już nie wiem dlaczego. Chyba to był mój kolejny lęk pierwotny – nie znam więc się boję. Teraz czuję, że dojrzałam do tego, by wypróbować to niezwykłe urządzenie, jakim jest depilator 😀 Jak pomyślę sobie o tym, na jak długo będę mogła pożegnać się z uciążliwymi włoskami, to robi mi się naprawdę przyjemnie. Wiecie, że do zwykłego depilatora można podpiąć specjalną nakładkę do golenia pach? Tak, nawet takie cuda są możliwe. Zdaje się, że tegoroczne lato spędzę nosząc krótkie spódniczki i szorty oraz dumnie prezentując swoje gładkie paszki 😀  No dobra, koniec żartów. Jeśli macie jakieś pytania odnośnie użytkowania depilatora – po prostu wybierzcie sobie model (najlepiej kierując się opiniami znajomych oraz innych użytkowników internetu) i sprawdźcie na stronie producenta niezbędne info, tak ja zrobiłam to z depilatorem Rowenta Elite Model Look. źródła obrazków: epilatorreviews.mex.tl, Autumn Damask, The Home...

Siup na majówkę!

Przez w Maj 18, 2017 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Wreszcie jest ciepło i to jak ciepło! To oznacza, że czas się ruszyć i zaplanować jakieś majowe wypady. Weekendy będę spędzać zdecydowanie poza miastem. Na pewno sprawdzę co słychać w Kazimierzu, pewnie w Zwierzyńcu i może w Chełmie i Zamościu. Dlaczego nigdzie dalej? Bo te miejscowości są naprawdę urokliwe, a nie trzeba do nich jechać godzinami. Poza tym jeszcze tam w tym roku nie byłam. W Kazimierzu mam do wypicia ulubioną kawę mrożoną, w Zwierzyńcu pójdę na lody, a w Chełmie i Zamościu na pewno powłóczę się po starówkach. źródła obrazków: Dziennik Łódzki, Lubelskie Rowerem, Onet Lublin, Dziennik Wschodni, Gdańsk –...

Grillluję się

Przez w Maj 15, 2017 w Moja uroda | 0 komentarzy

Nadszedł wreszcie czas na moją ulubioną rozrywkę w długie, ciepłe wieczory – grill. Kiedy tylko spadły ostatnie majowe śniegi i słońce zaczęło nagrzewać powietrze do magicznych 20 stopni, wiedziałam, że wkrótce zacznie się ten szał… Pierwszy ciepły weekend i z okolicznych ogródków oraz domów zaczął docierać do mnie ten charakterystyczny zapach pieczonych cudowności. To była prawdziwa masakra. Wiedziałam, że muszę zrobić wszystko, żeby jak najszybciej załapać się na jakąś grillową imprezę. To było silniejsze od mnie. Byłam tak szaleńczo zdeterminowana, że pojechałam do najbliższego dużego marketu i kupiłam sobie mini grilla. Wiecie, taką wersję na działkę albo na trawnik przed akademikiem. Do tego jakieś tacki i po chwili od wejścia do mieszkania kombinowałam gdzie by tu tego grilla rozpalić. Postanowiłam wyciągnąć z domu chłopaka i przekonać go do wycieczki nad pobliski zalew. Wprawdzie na podobny pomysł, jak się potem okazało, wpadło jakieś kilkadziesiąt innych osób ale i tak było warto. A i zapomniałam o najważniejszym. Mój chłopak ma kartę Makro więc po drodze zajrzeliśmy po kilka niezbędników w ramach ich akcji Grill – świat produktów w Makro. Brykiet, podpałki i oczywiście pyszności na grilla. Siedzieliśmy z tym grillem dobre kilka godzin. Właściwie to przez większość czasu leżeliśmy patrząc leniwie w chmury albo na wodę. Kto by pomyślał, że grill zainspiruje mnie do takich wypraw i weekendowego chill outu. Polecam Wam wszystkim, nie potrzebujecie wielkiego grilla, żeby mieć mnóstwo radochy 🙂 źródła obrazków: tamethegrill.com,...

Przygoda z biurem rzeczy znalezionych

Przez w Maj 10, 2017 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Zostawiliście kiedyś coś w miejskiej komunikacji? A wiecie, co się dzieje z rzeczami, które zostaną zagubione? Właśnie… Wszystko, co zostanie znalezione przez kierowcę czy pasażerów w autobusach, tramwajach i innych środkach transportu miejskiego trafia do biura rzeczy znalezionych. I ja w tym biurze ostatnio wylądowałam. Zaczęło się od tego, że jechałam sobie rano autobusem objuczona plecakiem, siatką i torebką, zbliżał się czas wysiadania ma moim przystanku, kiedy nagle wokół mnie zrobiło się niesamowicie ciasno, ktoś zaczął się strasznie przepychać. Słowem – masakra. W taki oto sposób zostawiłam a tymże fatalnym autobusie swój kaszkiecik, który położyłam na czas jazdy na plecaku. Przypomniałam sobie o nim niedługo po wyjściu z autobusu. Nie było to przyjemne doświadczenie. Byłam niemalże pewna, że go straciłam, bo kto teraz przekazuje kierowcy zagubioną przez kogoś rzecz? Raczej nikomu się nie chce. Ludzie nie zwracają uwagi. Dla świętego spokoju postanowiłam jednak następnego dnia zadzwonić do biura rzeczy znalezionych, bez większej nadziei na faktyczne odnalezienie mojej zguby. I wiecie co? Okazało się, że kaszkiet czeka w biurze rzeczy znalezionych. Muszę przyznać, że byłam w prawdziwym szoku. Wybrałam się więc tam. Nie było łatwo odnaleźć niewielki pokoik w gmachu MPK ale jakoś tam w końcu dotarłam. Przy okazji zobaczyłam co ludzie tam zostawiają – plecaki, portfele, okulary. Podobno nawet trafiały tam wiaderka z kapustą czy inne podobnie absurdalne rzeczy. Najciekawsze jest to, że ludzie tego nie odbierają. Dlaczego? Ponieważ nie wierzą w to, że te przedmioty mogą zostać znalezione przez kogoś uczciwego. Nie wierzą, że mogą je odzyskać, podobnie jak ja. Jeśli przytrafi Wam się coś podobnego – próbujcie odzyskać swoją zgubę 😉 źródła obrazków: rozmaitosci.com, e-Francja.pl,...

Urok starych targowisk

Przez w Maj 6, 2017 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Są miejsca do których mam niezwykły sentyment, najczęściej kojarzą mi się z dzieciństwem albo studenckimi czasami. Są też takie, które odkryłam niedawno i bardzo je polubiłam, niemalże od pierwszego wrażenia. W ostatnim czasie należą do nich zdecydowanie stare targowiska. Na pewno macie też takie w swojej okolicy, pełne owoców, warzyw i wszelkich innych wspaniałości. Można na nich kupić np. chińską maść do nosa w blaszanym opakowaniu, której nie używało się od czasów wczesnego dzieciństwa. Można też kupić wszelkiej maści akcesoria domowe, miliony przypraw, tony kwiatów i martwe oskubane kury. Nie żebym dla tych kur tam chodziła 😊 Mnie zachwycają w sumie wszystkie te niezwykłe rzeczy, czuję się tam jak w jakimś gabinecie osobliwości. Oglądam i nie mogę wyjść z podziwu. Kupuję jednak najczęściej  owoce, warzywa a czasami kwiaty. Lubię tam chodzić bardziej żeby pooglądać i przenieść się jakby do innego wymiaru, innej rzeczywistości. Takiej retro wersji współczesnych czasów. Już niewiele takich prawdziwie starych targów można znaleźć, na szczęście ja mam to szczęście mieszkać we wschodniej Polsce, gdzie takich klimatycznych miejsc jeszcze trochę zostało. Jak już wspominam o retro miejscach, to kolejnymi na mojej sentymentalnej liście są bary mleczne. W Lublinie już niestety nie zostało ich wiele ale w takim Krakowie są, a ich wystrój nierzadko pamięta czasy komuny. Plastikowe kwiatki, naczynia z logami Warsa albo spółdzielni spożywców, do tego Panie w stylowych czepkach i makijażem a la wczesna Beata Kozidrak. Mogę się założyć, że są w stanie go sobie zrobić nawet po ciemku i lekko śpiąc. To są klimaty! źródła obrazków: Zielona Góra – Fotopolska, GRYF24.pl,...

Kot – zwierzę skomplikowane

Przez w Kwi 28, 2017 w Mój kot | 0 komentarzy

Jeśli wydaje się Wam, że kot to zwierzak, który praktycznie nie wymaga opieki i jest bardzo prosty w obsłudze, to macie rację – wydaje się Wam. Od dzieciństwa mam do czynienia z kotami i muszę powiedzieć, że te zwierzaki są jak ludzie – mają różne charaktery, osobowości i upodobania. To tłumaczy tak wielki wybór karm i kocich przysmaków na rynku. Koty mają różne potrzeby, również w tym zakresie, jak my. Te futrzaki potrafią bardzo mocno różnić się między sobą, dlatego niektórzy właściciele kotów może i mogą pochwalić się bezproblemowymi lwami kanapowymi, ale duża część kocich opiekunów narzeka niestety na nadmiernie rozrabiające futerkowce. Ubrania wywalone z szafki, rzeczy pozrzucane ze stołu, zeżarty kwiatek czy obsikany kąt za kuwetą – kto zna takie przypadki? Opieka nad kotem może więc być zajęciem co najmniej niełatwym. Postaram się, na podstawie własnego doświadczenia, podpowiedzieć Wam przede wszystkim – jak opiekować się kotem i czym go karmić, jak się z nim bawić. Nie stawiam się w roli eksperta a opisuję tylko swoje doświadczenia. Tak, jak wspomniałam, koty są bardzo różne, dlatego moje metody, sprawdzone w przypadku moich futrzaków, w Waszym przypadku mogą się po prostu nie przyjąć. Dlatego, jeśli tak się stanie, nie przejmujcie się zanadto, tylko próbujcie dalej szukać najlepszych rozwiązań. Kot w dom, porządek za okno No dobrze, może przesadziłam. Znam koty, które są bardzo porządne, nie wymagają od człowieka zapewniania im skryjówek w kartonach, nie wysypują żwirku z kuwety i nie wyciągają woreczków foliowych ze wszystkich możliwych zakamarków. Te koty są zazwyczaj rasowe więc można pokusić się o stwierdzenie, że płacimy grube pieniądze za względny spokój 😀 Niestety, większość z nas ma w domu dachowca, który ma taką mieszankę genów, że aż trudno to sobie wyobrazić. Kiedy bierzemy kociaka, trudno jest dokładnie określić jak będzie zachowywał się za kilka miesięcy. Jeden z moich kotów w swoim dzieciństwie był szalony ale kiedy podrósł, stał się całkiem spokojny. Tylko co pewien czas lubił wskakiwać na framugę drzwi i zjeżdżać po niej jak koci strażak. Widok był naprawdę pocieszający, w odróżnieniu od wyglądu framugi po takich zabawach. Inny mój futrzak, kiedy go brałam, był bardzo przestraszony i spokojny (miał bardzo burzliwe wczesne dzieciństwo) ale po kilku miesiącach stał się takim wrednym kocim terrorystą, że nie raz miałam ochotę go wywalić za drzwi, żeby poszukał szczęścia w prawdziwym życiu, w którym karmę trzeba sobie upolować. W każdym razie, wracając do kwestii porządku, kot w domu oznacza pojawienie się co najmniej kilku ważnych kocich utensyliów – kuwety, misek i jakiegoś legowiska oraz drapaka. Jeśli mamy małe mieszkanie, powinniśmy przemyśleć rozlokowanie tych wszystkich gratów, żeby nie okazało się, że miska z wodą i karmą stoją tuż obok kuwety, a drapak w przejściu. Czym karmić kota W zasadzie brzmi to prosto – małe koty potrzebują karmy dla kociąt a dorosłe dla kotów dorosłych. I tutaj kończą się kwestie proste do ogarnięcia bo karm jest na pęczki i jak staje się w sklepie zoologicznym to można dostać oczopląsu. Ja zasugerowałabym Wam zapytanie weterynarza przy okazji robienia kocięciu przeglądu. Specjalista powinien polecić Wam sensowne karmy. Poza tym wiele zależy też od Waszego budżetu. W każdym przedziale cenowym znajdziecie bardzo różnorodne karmy więc nie ma się czego obawiać. Pozostają jeszcze kocie preferencje. Niestety pierwszy wybór karmy może być kluczowy i potem nasze futrzaki mogą trudno reagować na zmiany. Więc sugeruję zrobić porządny wywiad jeszcze przed wzięciem kota do domu. Potem, jeśli będziecie mocno zdeterminowani by jednak, z jakichś powodów karmę zmienić, to róbcie to stopniowo czyli do starej karmy dosypujcie stopniowo coraz więcej nowej. Ja popełniłam błąd i chciałam wprowadzać zmiany drastycznie – zastępując starą karmę nową. Niestety dla moich kotów to był taki szok, że reagowały po prostu wymiotując nową mieszanką. Aha – jeśli zastawiacie się czy domowe jedzenie dla kota jest odpowiednie – moim zdaniem nie, ponieważ mieszanki zostały tak skomponowane aby w pełni odpowiadały potrzebom kota więc zawierają jakieś bardzo kosmiczne dla nas składniki dzięki którym futrzak może cieszyć się dobrą kondycją – układu pokarmowego, kości, sierści, pazurów i wąsów 😉 Ja nie eksperymentowałam z żywieniem kotów domowym jedzeniem, czasami tylko dawałam im trochę drobiu i tyle. Zabawy z kotem Zachowanie kota bywa bardzo dziwaczne, zwłaszcza wieczorami. Wtedy uwielbiałam się bawić z moimi futrzakami. Dostawały prawdziwej kociawki, wskakiwały na szafę, ganiały jak opętane. Moim zdaniem zabawy z kotem są bardzo ważne, szczególnie dla kotów, które całymi dniami siedzą w domu. Istnieje wtedy duże ryzyko otyłości więc koty muszą się ruszać. Możemy kupić im sztuczne myszy, piłeczki, piszczałki i inne gadżety, którymi się zajmą, byle by się tylko ruszały. Odpowiedź na pytania – jak opiekować się kotem i co je kot stają się dość jasne, kiedy już trochę z tym kotem pożyjemy i zdołamy go poznać. Jeśli zależy Wam na zdrowiu i szczęściu Waszych futrzaków, wtedy będziecie szukać porad, wskazówek, pytać weterynarza. Może nawet traficie na ten tekst, z którego dowiecie się, że kot, którego właściciel jest odpowiedzialny, będzie traktowany jak członek rodziny. Opiekun powinien dbać o to, co kot je, zawozić go na badania okresowe do weterynarza i poświęcać mu czas. Tak trzeba, po prostu. źródła obrazków: HD Nice Wallpapers, PickChur,...

3 kroki do udanych zakupów

Przez w Kwi 23, 2017 w Mój czas wolny, Moja moda, Moja uroda | 0 komentarzy

Mimo bardzo zmiennej pogody w kwietniu, mamy już wiosnę i czas na pierwsze wiosenne zakupy. Wiem, że wiele osób nie czuje natchnienia do kupowania cienkich ubrań, kiedy z nieba co chwila leci deszcz ze śniegiem ale taka aura sprawia, że w sklepach mamy duży wybór i mało kupujących. Można więc swobodnie poszukać jakichś fajnych ciuszków oraz dodatków i bez obawy wybrać się do sklepu. Bardzo przydatną opcją okazują się dla mnie ostatnio reklamy na Facebooku. Marki odzieżowe, takie jak Reserved czy Mohito wstawiają bardzo dużo zdjęć, dzięki czemu można trafić na ciekawe modele bez konieczności przeglądania stron. Ja znalazłam sobie, dość skuteczną moim zdaniem, metodę na kupowanie ciuchów polegającą na kilku krokach. Wybór ulubionych marek odzieżowychKażdy jest raczej w stanie określić firmy i producentów, których ciuchy mu się podobają – na podstawie doświadczenia, inspiracji z magazynów czy serwisów, z polecenia znajomych itp. Strona i fan pageKiedy już znam nazwę marki, szukam jej strony i fanpejdża na Fb – dzięki temu można liczyć na zniżki i informacje o promocjach. Poza tym na spokojnie można sobie poprzeglądać kolekcje, wybrać coś dla siebie i zrobić listę… Sklep stacjonarny Niestety fotografia produktowa, w przypadku dużych marek, jest na tak wysokim poziomie, że wiele produktów niestety wygląda lepiej na fotografiach niż w rzeczywistości. Dlatego ja ostatnio mniej kupuję w sieci bo okazywało się, że ciuchy, które miały wyglądać rewelacyjnie, w rzeczywistości były co najmniej takie sobie. Wolę najpierw wybrać sobie na spokojnie, w domu to, co mi się podoba, a kupić w sklepie stacjonarnym, po dokładnym obejrzeniu, przymierzeniu i sprawdzeniu. Dzięki moim trzem krokom unikam wielu nietrafionych zakupów. Polubienie fanpejdży sprawia, że dostaję informacje o ciekawych ofertach, dzięki czemu mogę w porę skorzystać z promocji i na spokojnie pójść sobie do sklepu, poprzymierzać.   źródła obrazków: Clayton Whites Hotel, BBC, Paris tourist...

Bankowe zawirowania

Przez w Kwi 22, 2017 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Zauważyliście, jak duże zmiany zachodzą w przypadku banków obecnych na polskim rynku? Co chwila banki są przejmowane, dzielone, sprzedawane. Ja już nie nadążam. Cieszy mnie w tym całym zamieszaniu przede wszystkim to, że placówki bankowe zajmują coraz mniej miejsca, szczególnie na naszej starówce, która do niedawna pełna była banków. Jestem pewna, że było ich więcej niż kawiarni i restauracji. Piszę o tym, ponieważ niedawno bank BPH, w którym ma konto mój chłopak, został częściowo przejęty przez Alior Bank. Co ciekawe twórcy Aliora wywodzili się z BPH. Postanowili stworzyć go w czasie dużego kryzysu gospodarczego i przetrwali. Pamiętam, jak startowali i oferowali bardzo fajne produkty oraz obsługę konta przez internet. Szczególnie ta ostatnia opcja bardzo mnie do nich przekonała i postanowiłam założyć konto w Aliorze. Mam je chyba już od 10 lat i mimo drobnych zawirowań jestem zadowolona. Jak kiedyś problemem było dla nas przesyłanie pieniędzy z mojego konta na konto chłopaka – ze względu na długi czas oczekiwania na księgowanie – tak teraz zdaje się, że nie będzie już z tym problemu bo będziemy mieli konto w tym samym banku 😉 Jednak Alior wizerunek swój nieco nadwyrężył w związku z tym przejęciem BPHu. To niestety normalne, że kiedy zmienia się sposób obsługi, dostępu do swojego konta to ludzi ogarnia mega nerw. Mój chłopak też na początku się wkurzył bo musiał nauczyć się nowego sposobu logowania do konta. Podesłałam mu jednak fajne info o wszystkich zmianach związanych z fuzją i teraz jest zadowolony. Zmiany zazwyczaj wywołują nerwy ale wszystko da się przetrawić 😉 źródła obrazków: polskie radio, alior...

Leczenie w XXI wieku czyli spejsowy opatrunek hydrokolidowy

Przez w Kwi 20, 2017 w Moje hobby | 0 komentarzy

Pamiętam, jak kilka lat temu przeczytałam książkę „Stulecie chirurgów” Jurgena Thorwalda. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie, ponieważ uświadomiłam sobie jak jeszcze do niedawna wyglądała medycyna, wiedza na temat ludzkiego ciała, bólu czy bakterii. 100 lat, w ciągu których, leczenie zmieniło się totalnie. Najbardziej zapamiętałam opisy dotyczące testowania znieczulenia, jakichkolwiek leków przeciwbólowych. Dla współczesnych ludzi nie do pomyślenia jest sytuacja, w której operacja jest przeprowadzana bez jakiegokolwiek znieczulenia. A przecież ono nie istniało od zawsze. Jedynym gadżetem pomagającym przetrwać wtedy ból był co najwyżej jakiś przedmiot wkładany do ust, no i ewentualnie mocny alkohol. Medycyna pod koniec XIX wieku to była masakra. Drugą masakrą była zatwardziałość lekarzy, którzy nie chcieli nawet próbować stosować pierwszych środków przeciwbólowych twierdząc, że ból został dany przez Boga ludziom i należy uszanować jego wolę. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ teraz możemy być naprawdę dumni z postępów medycyny. Zdalnie sterowane roboty, które wykonują zabiegi, zaawansowane urządzenia diagnostyczne, leki, szczepionki i… niesamowite opatrunki hydrokolidowe. Dowiedziałam się niedawno, że są już dostępne opatrunki, które są stosowane w przypadku trudno gojących się ran np. z wysiękami – nieprzepuszczalne dla wody, w kontakcie z wydzieliną z rany wytwarzają specjalny żel, który zapewnia ranie optymalne warunki gojenia. Zastosowanie takiego opatrunku obniża pH rany, dzięki czemu hamowany jest rozwój bakterii, pobudzane są również procesy wytwarzania naczyń krwionośnych. Brzmi to po prostu niesamowicie, prawda? Dobrze jest znać nieco historię medycyny żeby móc doceniać jej obecne zdobycze. Możemy być naprawdę dumni. źródła obrazków: Central Florida Lifestyle,...