Facebook

Wskrzeszenie obiadów czwartkowych

Przez w Mar 25, 2017 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Słyszeliście kiedyś o takiej imprezie jak obiady czwartkowe? Pewnie kojarzycie, że kiedyś intelektualiści polscy na czele z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim spotykali się podczas takich obiadków czwartkowych i dyskutowali o nauce, literaturze i kwestiach politycznych. Niestety nie miały na nie wstępu kobiety, dlatego często spotkania te były okazją do odczytywania jakichś frywolnych erotycznie tekścików. Tak sobie kiedyś panowie rozrabiali na salonach. Piszę o tym bo przyglądam się czasem w restauracjach i kawiarniach ludziom, którzy umawiają się na zjedzenie wspólnego posiłku i niestety tematyka takich rozmów jest masakrycznie nudna. Zastanawiam się czasami ilu ludzi w Polsce potrafi jeszcze dyskutować podczas posiłków o literaturze, sztuce czy nawet tej nieszczęsnej polityce ale bez kłótni. Zazwyczaj bardzo się spieszymy, ciągle zerkamy na telefony i dyskutujemy o kompletnych pierdołach takich jak nowy samochód znajomych. Pamiętam, że na studiach zdarzało nam się ze znajomymi dyskutować o poezji, literaturze czy jakichś wydarzeniach kulturalnych i teraz strasznie mi tego brakuje. Przez ten polityczny syf tym bardziej tęsknię za dyskusjami pozbawionymi politycznych wątków. Pomyślałam sobie nawet, że zbiorę znajomych na taki „czwartkowy obiad” i pogadamy sobie o czymś sensownym. Pewnie trzeba będzie zakazać pewnych tematów i przygotować propozycje na ciche chwile ale to może być myśl 😀 Szukając informacji o tym wydarzeniu trafiłam na stronę Philipiaka poświęconą obiadom czwartkowym. Ta firma produkująca naczynia do gotowania postanowiła odświeżyć ideę zapraszając na obiady znane osoby i skłaniając je do dyskusji m.in. o zdrowym odżywianiu. Czyli nie tylko ja wpadłam na pomysł ruszenia umysłu podczas obiadku...

Mięsożerne niemowlaki

Przez w Mar 20, 2017 w Mój dom | 0 komentarzy

Kolejny wpis z serii „jak ja kiedyś będę w stanie ogarnąć macierzyństwo” czyli moje rozmyślania nad kwestią ogarniania czegoś tak skomplikowanego jak małe dzieci. Przyglądałam się moim siostrzeńcom pałaszującym kotlety mielone i zaczęłam zastanawiać się, od kiedy dzieci jedzą mięso. Niby rzecz oczywista, że dzieci mięso jedzą ale kiedy, w jakiej postaci, jakie ilości daje się niemowlakom. Masakra. Żeby dłużej nie zamęczać się takimi dziwnymi pytaniami, postanowiłam zapytać mojej doświadczonej siostry, która, jak już dawno ustaliliśmy, jest moim guru w kwestiach dzieciowych. Powiedziała mi, że generalnie termin wprowadzania mięsa do menu i jego rodzaj oraz ilości opisane są w kalendarzu żywienia niemowląt. Jeśli jednak mamy trudności ze zwizualizowaniem sobie ilości mięsa opisanych w gramach, możemy poszukać np. filmików dotyczących mięsa w diecie niemowlaka, które bez problemu znajdziemy na YouTube. Znowu okazuje się, że Internet jest dobrym przyjacielem każdego poszukującego informacji. Musimy tylko znaleźć źródła wiarygodne, najlepiej publikowane przez znane i cenione marki. Wszystkie kwestie związane z maluchami są teraz do ogarnięcia. Trudno jest od razu ogarnąć wszystkie tematy i nawet siostra przyznaje, że cały czas się uczy, szuka informacji dot. danego zachowania czy jakichś dolegliwości. Tak robi bardzo wielu rodziców. Czasami w ten sposób można dowiedzieć się, że jakieś okropne albo dziwne zachowanie dziecka nie jest aż tak wyjątkowe i inni rodzice doświadczają czegoś podobnego a nawet w nasilonym stopniu. Takie odkrycia bywają w jakiś sposób pocieszające 😉   źródła obrazków: BabyCenter, Reading Acts,...

Czas zaplanować wiosenne wyprawy

Przez w Mar 12, 2017 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Muszę przyznać, że uwielbiam planować podróże. Nie przeraża mnie szukanie połączeń, noclegów i całe to długie analizowanie ofert i opcji. Ja odpoczywam planując podróże. Może powinnam zatrudnić się w biurze podróży. Hmm, w sumie nigdy nie brałam tego pod uwagę, może powinnam 🙂 Teraz, kiedy do wiosny coraz bliżej, coraz więcej czasu poświęcam na tą czynność co polega na tym, że wertuję oferty, szukam tanich połączeń, zbieram inspiracje i planuję, planuję i marzę. Znajomy zainspirował mnie do poszukiwania połączeń lotniczych do Londynu. Sam wybrał się tam na weekend i był bardzo zadowolony. Udało mu się trafić na fajne połączenie, dzięki czemu wyleciał w piątek a wrócił w niedzielę wieczorem. Podczas tych trzech dni pozwiedzał, spotkał się ze znajomymi i posmakował londyńskich przysmaków oraz oczywiście piwa 😉 Tak bardzo mnie nakręcił, że teraz nie myślę o niczym innym jak o zorganizowaniu sobie weekendu w Londynie. Trafiłam nawet na ofertę Lotu, która obejmuje przeloty, transfer z lotniska, noclegi, rejs statkiem po Tamizie a nawet ubezpieczenie. Fajny pakiecik, dzięki któremu nie muszę wiele kombinować żeby mieć wymarzony weekendowy wypad do Londynu. Oczywiście to jest jedna z opcji, jakie rozważam. Jeśli nie uda mi się znaleźć czegoś lepszego w najbliższym czasie to chyba zrobię sobie taki prezent z okazji pierwszego dnia wiosny. Tak bardzo dołuje mnie szara polska rzeczywistość, że jestem w stanie nawet trochę więcej zapłacić, żeby jak najszybciej się z niej wyrwać, nawet na weekend. Londynie, czekaj na mnie, niedługo Cię nawiedzam!   źródła obrazków: GDCC, Change.org, GetYourGuide Zapisz...

Ewolucja telefonów

Przez w Lut 28, 2017 w Moje hobby | 0 komentarzy

Pamiętam bardzo dobrze, jak zobaczyłam na żywo pierwszy telefon komórkowy, który pojawił się w mojej rodzinie. Zdaje się, że był to Sagem albo Alcatel – duży, ciężki i bardzo mało zaawansowany technicznie. Od tego czasu minęło około 20 lat i przeszłam przez wiele etapów zachwytów telefonami. Pojawiały się pierwsze modele z kolorowym wyświetlaczem, który stopniowo się powiększał aż nadeszła pora telefonów dotykowych. Teraz to one królują ale co będzie w najbliższej przyszłości? Przezroczyste wyświetlacze z plexi czy może hologramy? Już nie mogę się doczekać. Pamiętacie te stare modele? Ja sobie je ostatnio powspominałam…   źródła obrazków: BBC, Digital Connect Mag, Wikipedia, Epica Gear,...

Za co lubię IKEA

Przez w Lut 26, 2017 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

IKEA to dla mnie idealny sklep z wyposażeniem wnętrz, mogę tam spędzać naprawdę mnóstwo czasu. Wyprawy traktuję jak wycieczki, a czas tam spędzany jak odpoczynek. Szkoda tylko,  że mój portfel tak ciężko znosi te wizyty :-/ IKEA to nie tylko przemyślane rozmieszenie wszystkich elementów w sklepie ale też niesamowite przedmioty i design produkowanych przez nich mebli. Trzeba przyznać, że stworzyli markę, której produkty trafiają do domów zarówno zamożnych, jak i biednych. Jakość w rozsądnej cenie – tak można byłoby podsumować ich produkty. Poza tym cenię tę markę za innowacyjność. Ich niektóre rozwiązania techniczne są naprawdę zaskakujące i zachwycające w swojej prostocie. W ostatnim czasie trafiłam na artykuł opisujący jeden z ich ostatnich projektów – domowy ogród (The Growroom). Wyobraźcie sobie kulistą konstrukcję, która obłożona jest doniczkami z roślinami ale do której możemy też wejść. Brzmi niesamowicie, prawda? Co ciekawe, projekt z wzorami wszystkich elementów został udostępniony przez jej twórców bezpłatnie.  Wprawdzie w mieszkaniu w bloku trudno byłoby stworzyć sobie taką zieloną konstrukcję ale galerie czy inne instytucje kultury mogłyby zainwestować trochę grosza i powstawiać takie ogrody. W moim mieście instytucje kultury działają całkiem sprawnie więc mamy w centrum miasta ogród na dachu, a nawet pasiekę. Na dachu jednego z centrów handlowych jest park z trawą i drzewami.  Takie zielone akcje powinny być bardziej popularne, tym bardziej, że ostatnio Polacy wycięli całkiem sporo drzew w ramach uwolnienia prawa 🙁 Poza tym problemy ze smogiem pokazują, że bardzo brakuje nam  zieleni w miastach.     źródła obrazków: boredpanda.com,...

Czas na dobre bakterie

Przez w Lut 23, 2017 w Moja uroda | 0 komentarzy

Sezon infekcyjny w pełni, co oznacza, że duża część mojej rodziny próbuje już od jakiegoś czasu pokonać dokuczliwe infekcje bakteryjne, z lepszym bądź gorszym skutkiem. Ja od grudnia czułam się całkiem nieźle ale od kilku dni chce mi się bardzo spać i zaczynam mieć katar, co oznacza,  że jakieś bakterie albo wirus próbują mnie złamać. Ja, w ramach nie poddawania się, zakupiłam zestaw witamin z suplementami i walczę. Odpuściłam też nocne posiedzenia i śpię co najmniej 10 godzin dziennie. Mimo tego nadal czuję, że brakuje mi sił. To jest jakaś masakra. Postanowiłam pogadać ze starszą siostrą, która w końcu ma spore doświadczenie w przywracaniu do zdrowia dwójki swoich dzieci. Poradziła mi, żebym oprócz sporej dawki wit. C połykała przez co najmniej tydzień suplement diety zawierający żywe kultury bakterii. Powiedziała też, że podaje maluchom takie preparaty aby wesprzeć odporność ich organizmów. Poza tym zawsze używa takiej osłony bakteryjnej podczas antybiotykoterapii. Nie wiedziałam, że takie „dobre bakterie” mogą poprawić moją odporność oraz pomóc w przypadku nie tylko infekcji bakteryjnej ale też osłabienia organizmu. Matki to jednak wiedzą dużo więcej niż zwykli śmiertelnicy 😉 Zaczynam więc kurację wzmacniającą i czekam na pierwsze rezultaty. Zima już powoli ustępuje, każdego dnia czuć coraz mocniej wiosnę w powietrzu. Nie czas na chorowanie, tylko planowanie pierwszych wiosennych wypadów. Dosyć mam siedzenia w domu, zdecydowanie czas się ruszyć! Może w najbliższy weekend zacznę od wypadu na starówkę i kawy w ulubionej kawiarni bo wierzę, że do tego czasu już stanę na nogi.   źródła obrazków: The Weather Channel, Philly.com,...

Polski lis, którego pokochał internet

Przez w Lut 22, 2017 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Kotki, pieski, chomiki czy świnki –  to takie słodkie zwierzaki, których zdjęć znajdziemy mnóstwo w sieci. Są śliczne i można je fotografować bez końca. Czy podobnie umiemy zachwycać się dzikimi zwierzętami? Rzadko, prawda? Nastoletnia Polka postanowiła sfotografować  w taki niezwykły sposób lisa, a właściwie lisicę, która ma na imię Freya. Zdjęcia Izy Łysoń, bo tak nazywa się ta młoda zdolna dziewczyna, są magiczne i powinny być propagowane przy okazji każdej akcji przeciwko sprzedaży i noszeniu naturalnych futer. Freya zachwyca, absolutnie.     źródła obrazków: boredpanda.com,...

Kiedy marzy Ci się pyszna kawa w domu

Przez w Lut 18, 2017 w Mój czas wolny, Moja uroda | 0 komentarzy

Posiedziałam ostatnio w kawiarni przyglądając się pracy baristów, wąchając przy tym zapach niesamowitej kawy i znowu mam zajawkę na kupno ekspresu do mieszkania. Wiem, że sporo pisałam o tym, że planuję zakup takiego magicznego urządzenia ale nie byłam w stanie zdecydować się na jakiś konkretny model. Fajnie, że na rynku jest teraz tak wiele modeli tego typu urządzeń ale kurcze, przez to takie osoby jak ja nie są w stanie podjąć decyzji przez kilka miesięcy 😉 Nic to, cały czas przetrawiam tą opcję, rozważam kolejne modele, analizuję ich funkcje, myślę… Ostatnim modelem, którego zakup rozważam, że ekspres kolbowy DeLonghi. Trafiłam na śliczne modele w stylu retro, dzięki którym zrobię pyszną kawkę, nie tylko espresso ale też cappuccino. Funkcja spieniania mleka to jednak dla mnie podstawa. Nie nadaję się do picia samego espresso. Kawa z dużą ilością mleka to podstawa, zwłaszcza w deszczowe dni.  Prawdę mówiąc to przez to ciągłe zimowe zachmurzenie, przyzwyczaiłam się do picia kawy każdego dnia. Zaczęłam od jednej latte a teraz zdarza się, że jednego dnia wypijam nawet 3 kubeczki. Ech, ta zima i skoki ciśnienia. Zdaje się, że zyskałam kolejny nałóg. W pracy mam dostęp do ekspresu i pysznej kawy, dzięki czemu mogę pić jej praktycznie tyle, ile chcę. Problem pojawia się w weekendy, kiedy zaczynam odczuwać brak porządnego ekspresu… Dlatego wiecie, poszukiwania trzeba było rozpocząć na nowo 😉 Pewnie znowu trochę to potrwa, pewnie też w weekendy będę tym chętniej odwiedzać ulubione kawiarnie.   źródła obrazków: www.cashbackauthority.com, The New York Times, www.delonghi.com...

Farba marzenie

Przez w Lut 16, 2017 w Mój czas wolny, Moja uroda | 0 komentarzy

Dzisiaj będzie o farbowaniu włosów czyli o temacie bardzo ważnym dla każdej kobiety. W końcu nie każdy urodził się z pięknymi włosami, które nie wymagają żadnych poprawek. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że większość z nas ma naprawdę kiepski kolor naturalnych włosów i musi je farbować, żeby lubić swoje odbicie w lustrze. Ja należę właśnie do grona takich osób i od ładnych kilku lat farbuję swoje włosy. W liceum pokusiłam się o zrobienie trwałej i pofarbowanie włosów na rudo. Wyszło masakrycznie, tym bardziej, że włosy „ufarbowałam” szamponetką na czubku głowy. Kolor spływał jak szalony a włosy układały się coraz gorzej. Z czasem poszłam po trochę rozumu do głowy i zaczęłam farbować włosy w salonie fryzjerskim. Jednak nadal popełniałam błąd – kupowałam farbę w drogerii. Dopiero niedawno postanowiłam w pełni zaufać profesjonalistom i pozwolić im dobrać odpowiedni kolor włosów. Wyobraźcie sobie, że fryzjerka nałożyła mi inny kolor na włosy blisko głowy a inny na resztę włosów? Dzięki temu teraz w ogóle nie widać odrostów a kolor wygląda jak mój naturalny. Gdyby natura była bardziej dla mnie łaskawa to dałaby mi pewnie właśnie taki kolor. Idealnie pasuje do mojego koloru oczu i karnacji. Ech. Piszę to wszystko bo trafiłam ostatnio na informację o farbie zmieniającej kolor pod wpływem ciepła. Niesamowite, prawda? Włosy mienią się dzięki niej różnymi kolorami, które stopniowo się zmieniają na włosach. Czego to ludzie nie wymyślą, prawda? Czekam kiedy na ulicach pojawią się dziewczyny z taką farbą na włosach. Ja chyba jestem już zbyt poważna na takie ekscesy ale mojej siostrzenicy za kilka lat takie szaleństwo na pewno przyjdzie do głowy 😉   źródła obrazków:...

Trudne życie nastolatków

Przez w Lut 13, 2017 w Mój czas wolny | 0 komentarzy

Muszę przyznać, że już prawie zapomniałam z jakimi problemami borykają się nastolatkowie. Wiem, że ten okres nie należał do najprzyjemniejszych. Ciągłe rozterki, problemy z akceptacją u rówieśników, szkołą. Bywało masakrycznie. Przyglądam się czasami nastolatkom w autobusach. Duża część z nich siedzi niestety ciągle z nosem w komórce ale większość wygląda całkiem standardowo. Dziewczyny bardzo o siebie dbają, zresztą podobnie chłopaki choć nie brakuje outsiderów, którzy widać, że mają problemy z ubraniem się czy ogólnie zadbaniem o siebie. Mam czasem wielką ochotę powiedzieć im, żeby troszkę bardziej o sobie zadbali, zmienili to i tamto a będą wyglądać rewelacyjnie. Pewnie dlatego tak bardzo popularne były programy z metamorfozami, w których prowadzący „wyławiali” przypadkowe, zaniedbane osoby z tłumu oferując im totalne metamorfozy. Prawie za każdym razem okazywało się, że wystarczyło taką osobę odpowiednio uczesać, ubrać i umalować aby stała się piękna. Szkoda, że nie ma czegoś takiego jak  studio metamorfozy, do którego może wejść każdy aby poprosić o dobranie fryzury, makijażu i ubrań. Wprawdzie stylistki oferują takie usługi ale nie są one zbyt tanie i tak dostępne. Ha, może to jest sposób na biznes – studia metamorfozy w każdym centrum handlowym 😉 Do napisania tego posta zainspirowała mnie dziewczyna, z którą jeżdżę codziennie autobusem. Jest ładna ale mało zadbana, do tego widać, że ma problemy z trądzikiem. Niestety trądzik u nastolatków to dość powszechny problem. Mimo tego, że jest tak wiele specjalnych kosmetyków , które pomagają go leczyć to nadal jest wiele młodych osób, które nie mogą sobie poradzić z problemem.  Każdy jest piękny, trzeba tylko to piękno z niego wydobyć. Ja w to głęboko wierzę.   źródła obrazków: StyleCraze, Mismo, Natural Skin Care...

Super Bowl 2017 czyli show po amerykańsku

Przez w Lut 6, 2017 w Moja uroda | 0 komentarzy

Super Bowl to największe sportowe wydarzenie w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie traktują je prawie jak święto narodowe, nic dziwnego, że tego dnia zjadają oni prawie tyle samo dużo co w Dniu Dziękczynienia 😀 Niesamowite emocje związane są nie tylko z rozgrywką sportową ale też elementami dodatkowymi tego wydarzenia. Podczas przerwy w meczu emitowane są specjalnie na tę okazję stworzone reklamy, jest też wielkie show w wykonaniu największych gwiazd. Na liście wykonawców znalazła się m.in. Madonna, Beyonce czy ostatnio Lady Gaga, która śpiewała będąc unoszoną na linach w powietrzu. Trzeba przyznać, że Amerykanie wiedzą, jak zrobić porządne show! Każdego roku Super Bowl to mega wydarzenie, które skupia przed telewizorami miliony. Same reklamy, które można wtedy obejrzeć, przygotowywane są specjalnie na tę okazję.  W tym roku bardzo popularna była reklama z udziałem Jasona Statham’a, który jest świetnie kojarzony z filmami akcji. Muszę przyznać, że nawet nie bardzo pamiętam, co reklamował, ponieważ skupiłam się na jego grze. Strasznie lubię filmy z jego udziałem. Mimo, że ma już prawie 50 lat, to nadal jest w świetnej formie i rusza się niesamowicie. Zresztą, ktoś, kto w swoim życiu był nurkiem głębinowym, kaskaderem i trenował boks, kickboxing i capoeirę oraz dorabiał jako sprzedawca i model, ma do zaprezentowania na ekranie nie tylko ciało ale i osobowość. Reasumując, w tym roku podczas Super Bowl było co oglądać i słuchać  bo Lady Gaga, mimo wielu wykonywanych ewolucji, śpiewała cały czas na żywo. Szkoda, że w Polsce nie mamy podobnych wydarzeń. No, może Opole albo Sopot Festiwal 😀   źródła obrazków: Chicago Tribune, News.com.au,...

Bluza – przyjaciel w szare dni

Przez w Sty 31, 2017 w Mój czas wolny, Moja moda | 0 komentarzy

W lutym jednym z moich zakupów będzie buza. Wiem, że dla wielu z Was ten element garderoby to nic wielkiego. Ot, zwykła bluza. Tymczasem dla mnie bluza to schronienie. Czasami w miesiącu mam takie dni, kiedy jestem w „nastroju nieprzysiadalnym” co w praktyce oznacza niechęć do ludzi i otaczającej mnie rzeczywistości. Dobrze, że w pracy nie pracuję na open space, tylko w małym pokoju i mogę słuchać swobodnie muzyki. Bez tej ostatniej chyba bym zginęła i przepadła. W takie antyludzkie dni mam ochotę schować się w ubraniu, byle by tylko czuć się komfortowo i swobodnie. Szary to kolor, który ostatnio u mnie króluje. Bluza pewnie też byłaby szara (albo czarna). Wybieram od jakiegoś czasu najfajniejsze modele. Okazuje się, że jest sporo sklepów internetowych oferujących absolutnie niesamowite wzory. Na szczęście daleko im do sieciówkowych propozycji. Wzory z liskiem, chmurką albo proste, surowo wykończone modele skradły moje serce. Nie mogę się teraz zdecydować 🙂 Jakiś czas temu czytałam, że istnieje koloroterapia czyli po prostu terapia kolorami. Oczywiście najbardziej pozytywnie nastrajają te najjaśniejsze i najbardziej „żywe” jak żółty, pomarańczowy i może w takie dni powinnam ratować się takimi ale problemem jest błędne koło – czuję się kiepsko więc zakładam ubrania w kolorach odzwierciedlających mój nastrój, przez co zamykam się na kolory bardziej „pocieszające”. Gdybym na przekór sobie zakładała ubrania w bardziej pogodnych kolorach, wtedy może szybciej wychodziłabym z dołka ale nie mam na takie ochoty bo jest mi źle i odzwierciedlam to strojem. Jednym słowem – masakra :-/ źródło obrazków: Ataf, One mug a...